Polska
article miniature

Macro-System czeka na kontrakt z wojskiem

Polskie przedsiębiorstwo Macro-System od 14 lat rozwija bezzałogowe platformy lądowe. Gnomy trafiły już do polskiej armii, a większy UNL przeszedł wojskowe testy. Teraz firma liczy na kolejne zamówienia od Sił Zbrojnych RP.

offerings-mobile

Jeszcze kilkanaście lat temu bezzałogowe systemy lądowe były technologią, której potencjał dopiero zaczynano dostrzegać. Dziś doświadczenia wojny w Ukrainie pokazują, że mogą przejmować część najbardziej niebezpiecznych zadań wykonywanych dotychczas przez żołnierzy. Na zmianie podejścia korzysta polski Macro-System.

Warszawska firma projektuje i produkuje lądowe pojazdy bezzałogowe przeznaczone m.in. dla wojska i służb mundurowych. Jej rozwiązania trafiają do odbiorców z państw NATO.

Jednym z najważniejszych projektów spółki jest Uniwersalny Nośnik Lądowy (UNL). To bezzałogowa platforma, którą można konfigurować w zależności od wykonywanego zadania. Wersje logistyczna i medyczna przeszły już testy Sił Zbrojnych RP i – jak informuje firma – otrzymały pozytywną rekomendację do wdrożenia.

Na bazie UNL powstał Goblin. Ważący 830 kg pojazd wyposażono w zdalnie sterowany moduł uzbrojenia. Ma wspierać żołnierzy podczas działań bojowych i rozpoznawczych oraz działać w zespołach z czołgami i transporterami opancerzonymi.

Macro-System rozpoczął już budowę krótkiej serii tych pojazdów. Jednocześnie szkoli operatorów. Ćwiczenia obejmują n.in. jazdę w trudnym terenie.

Obecnie powstaje krótka seria goblinów. Równolegle szkolimy operatorów w prowadzeniu pojazdu po trudnych terenach podmokłych i leśnych, a także realizujemy z nimi konkretne scenariusze taktyczne: rozpoznania przeciwnika, wsparcia bojowego, logistyki i ewakuacji medycznejmówi Mateusz Ciepliński prezes Macro-System, w rozmowie z Pulsem Biznesu.

Znacznie mniejszym pojazdem jest Gnom – ważąca około 7 kg lądowa amunicja krążąca, opracowana wspólnie z Wojskowym Instytutem Technicznym Uzbrojenia. Firma wyprodukowała dotychczas kilkadziesiąt takich urządzeń. W 2025 roku dostarczyła je polskiej armii.

Teraz Macro-System liczy na kolejny krok.

Żołnierze doceniają praktyczne zastosowanie naszego sprzętu i chcą go używać. Czekamy na zapytanie ofertowe. Kontrakt umożliwi nam dalszy rozwój technologii. Warto, żeby polski przemysł obronny wykorzystywał nie tylko potencjał przedsiębiorstw państwowych, lecz również mniejszych firm prywatnych, które potrafią szybko odpowiadać na potrzeby użytkowników, bo często dysponują dojrzałymi i gotowymi do wdrożenia rozwiązaniamidodaje Mateusz Ciepliński.

Rozwój własnych technologii stanowi istotną część działalności firmy. Macro-System zatrudnia około 100 pracowników etatowych oraz współpracuje z kolejnymi 30 specjalistami. Aż 60% zespołu zajmuje się projektami badawczo-rozwojowymi. Firma rekrutuje obecnie m.in. konstruktorów, elektroników, programistów i mechaników.

Spółka współpracuje z polskimi ośrodkami naukowymi. Niedawno podpisała porozumienie z Wojskową Akademią Techniczną. Wspólne projekty realizuje również z Politechniką Warszawską i Politechniką Gdańską. Z kolei należący do Grupy WB AREX dostarcza moduły uzbrojenia instalowane na bezzałogowych platformach lądowych.

Według Macro-Systemu ponad 80% nakładów na rozwój pojazdów bezzałogowych pochodzi ze środków własnych. Firma otrzymała także 3 mln PLN dofinansowania z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju na doprowadzenie UNL do wersji produkcyjnej.

W 2025 roku Macro-System osiągnął 60 mln PLN przychodów, dwukrotnie więcej niż rok wcześniej. Zysk netto wyniósł 12 mln PLN i był niemal dziewięciokrotnie wyższy niż w 2024 roku. Firma nie ujawnia wartości portfela zamówień. Prezes Macro-Systemu szacuje natomiast bieżącą wartość potencjalnych kontraktów na około 80 mln PLN.

Większość przychodów pochodzi z projektów związanych z bezpieczeństwem i obronnością, realizowanych m.in. dla odbiorców z NATO, Azji Południowo-Wschodniej i Afryki. Spółka nie rezygnuje jednak z elektroniki dla rynku cywilnego. Jej systemy informacji pasażerskiej pracują w niemal 600 autobusach oraz około 400 pociągach. Przychody z takich projektów pomagają finansować rozwój nowych technologii.

Dynamiczny wzrost przyciągnął uwagę inwestorów. Według Mateusza Cieplińskiego spółką interesują się fundusze z Polski, Niemiec i Stanów Zjednoczonych. Macro-System na razie nie zamierza jednak sprzedawać udziałów. Firma chce zachować kontrolę nad kierunkiem rozwoju technologii.

Nie chcemy rozwadniać naszego wpływu na rozwój spółki pomiędzy kilku właścicieli. Mamy dużą zdolność do przewidywania rozwoju technologii. Wykorzystujemy ją do tworzenia rozwiązań, które znacząco wyprzedzają rynekwyjaśnia Mateusz Ciepliński.

Źródło: Puls Biznesu

Zapraszamy na TEK.day Gdańsk, 24 września 2026. Zapisz się tutaj!

Article Image