Polska
article miniature

Polska bramą Tajwanu do Europy? Rząd ujawnia kulisy rozmów o wielkiej inwestycji

„Polska ma być ich miejscem w Europie” – mówi w rozmowie z Business Insider Polska wiceminister rozwoju i technologii Michał Jaros. Chodzi o gigantyczny projekt tajwańskich firm technologicznych, które rozważają budowę w Polsce dużego parku przemysłowego dla sektora nowych technologii i elektroniki. W grze są miliardy dolarów inwestycji oraz tysiące miejsc pracy.

offerings-mobile

Za projektem stoi TEEMA – organizacja zrzeszająca około 3 tys. tajwańskich firm odpowiadających za blisko jedną czwartą PKB Tajwanu. Na jej czele stoi obecnie prezes Foxconn, jednego z największych producentów elektroniki na świecie. Jak podkreśla Jaros, Polska ma stać się europejskim centrum dla tajwańskich inwestycji technologicznych.

Już w zeszłym roku pojawiały się informacje, że Tajwańczycy chcą budować parki technologiczne wspierane przez władze Tajwanu – jako miejsca produkcji elektroniki na świecie. Polska ma być ich miejscem w Europie. Inne kraje chciałyby te inwestycje ulokować u siebie. Postaramy się jednak, by tak się nie stałopowiedział wiceszef resortu rozwoju.

Inicjatywa wpisuje się w koncepcję tzw. trójkąta półprzewodnikowego obejmującego Polskę, Czechy i Niemcy. Nasza część projektu miałaby powstać pomiędzy Wrocławiem, Katowicami i Łodzią.

To miasta z tradycjami przemysłowymi, politechnikami, zapleczem inżynierskim, firmami i inwestycjami. Tam da się zbudować duży ekosystemtłumaczy Jaros.

Według deklaracji przedstawiciela rządu pierwsze konkrety mogą pojawić się już podczas czerwcowego wydarzenia Taiwan Expo, które odbędzie się w Warszawie w dniach 22–24 czerwca. Do Polski ma przyjechać około 100 przedsiębiorców z Tajwanu.

W moim przekonaniu na Expo pojawi się informacja, gdzie inwestycja będzie zlokalizowana w Polsce. Później kolejno należy oczekiwać: pierwszej wersji biznesplanu, decyzji CAPEX, pozyskania gruntów do końca 2026 r. i rozpoczęcia inwestycji. Jeżeli chodzi o skalę, Tajwańczycy mówili o miliardach dolarów oraz o tysiącach miejsc pracyzapowiada wiceminister.

Wśród potencjalnych lokalizacji wymieniane są Wrocław, Łódź, Katowice, Poznań i Gdańsk. Szczególnie dobrze przygotowany ma być Dolny Śląsk. W Miękini pod Wrocławiem zainwestowano już około 400 mln PLN w przygotowanie terenu pod przyszły park przemysłowy nowych technologii.

Mamy kilka propozycji, a chętnych jest wielu. Musimy jednakże poruszać się w pewnych ramach, które partnerzy wskazali nam już na wstępie. Pod uwagę brane są: Wrocław, Łódź, Katowice, Poznań i Gdańsk. Ostateczny wybór pozostawimy jednak do decyzji strony tajwańskiej. Dobrze przygotowana jest lokalizacja na Dolnym Śląsku. Do tej pory wydano blisko 400 mln zł na dostosowanie działki w Miękini do potrzeb budowy przyszłego parku przemysłowego nowych technologii, m.in. niwelację terenu, doprowadzenie mediów, w tym wody istotnej dla przemysłu półprzewodnikowego, instalację Głównego Punktu Zasilającego, dociągnięcie linii wysokiego napięcia etc. Te wszystkie kosztowne inwestycje przemawiają za lokalizacją na Dolnym Śląsku ocenia Jaros.

Skala projektu ma być ogromna. Tajwańscy partnerzy mówią o potrzebie około 150 hektarów uzbrojonego terenu z dostępem do energii, wody i infrastruktury przemysłowej. Według deklaracji strony rządowej inwestycja ma być wspierana nie tylko przez biznes, ale również administrację Tajwanu.

Mówimy o ogromnych potrzebach: około 150 hektarów terenu, który musi być przygotowany, zniwelowany, z doprowadzonymi mediami etc. W Polsce wcale nie ma bardzo wielu miejsc, które spełniają te wymagania podkreśla wiceszef MRiT.

Na razie rozmowy nie dotyczą bezpośrednich grantów finansowych. Strona tajwańska oczekuje przede wszystkim sprawnych procedur administracyjnych i szybkiej ścieżki inwestycyjnej typu „one stop shop”. Rząd pracuje też nad uproszczeniem zasad zatrudniania wysoko wykwalifikowanych specjalistów z wybranych państw, wzorując się na rozwiązaniach funkcjonujących już w Czechach.

Potencjalny zakres produkcji pozostaje szeroki. Jednym z głównych obszarów mają być nowoczesne serwery dla systemów AI. 

To ma być długoterminowy projekt. Taka jest specyfika inwestycji Tajwańczyków czy Japończyków. Zanim ruszą z produkcją, muszą mieć zbudowany rynek zbytu i cały łańcuch odbiorców. Z tego punktu widzenia w grę wchodzi np. produkcja nowoczesnych serwerów do AI Foxconn jest tu liderem, współpracuje z Nvidią, Apple czy OpenAI. Taka produkcja mogłaby obsługiwać całą Europę mówi wiceminister.

Drugim filarem mają być półprzewodniki, szczególnie dla branży motoryzacyjnej. Jaros zwraca uwagę, że obok TSMC, które buduje fabrykę w Dreźnie, własne kompetencje w tym obszarze posiada również Foxconn. Wiceminister wymienia także Formosa Plastics Corporation – tajwański koncern chemiczny, który niedawno przeniósł swoje europejskie biuro z Berlina do Łodzi. 

Warto pamiętać, że półprzewodniki to nie tylko ‘elektronika’ w potocznym rozumieniu. W tej branży ogromną rolę odgrywa chemia, materiały, procesy. My mamy kompetencje, ludzi i zdolności produkcyjne w przemyśle chemicznym. Z Tajwanem chcemy rozmawiać właśnie o takim szerszym łańcuchu wartościpodkreśla Jaros.

Rząd chce uniknąć scenariusza, w którym Polska stanie się jedynie montownią. Dlatego kluczowe znaczenie mają uczelnie techniczne i lokalne firmy.

Dla nas kluczowe jest ulokowanie parku technologicznego przy dużym ośrodku akademickimzaznacza Jaros.Chodzi o dostęp do kadry inżynierskiej i o to, by inwestycja ta generowała nie tylko produkcję, ale też ‘myśl technologiczną’.

W szerszej perspektywie projekt ma być elementem budowy europejskiej suwerenności technologicznej. Jak podkreśla wiceminister, Europa nadal pozostaje uzależniona od azjatyckich łańcuchów dostaw półprzewodników.

W Europie owszem projektujemy półprzewodniki, wytwarzamy urządzenia do produkcji półprzewodników, ale na końcu brakuje nam tego, co najważniejsze: końcowej produkcji na miejscu, tu w Europie. Miały powstać duże projekty produkcja Intela w Magdeburgu i w Miękini. W Dreźnie powstaje fabryka TSMC, jednak jest opóźniona. Efekt jest taki, że Europa pozostaje w praktyce pozbawiona końcowej produkcji półprzewodników. A to dla nas ogromny problem. Co będzie, jeśli dojdzie do konfliktu zbrojnego i stracimy dostęp do Azji, do tych rynków i do łańcuchów dostaw? W takiej sytuacji będziemy odcięci od nowych technologii, bo półprzewodnik jest dziś wąskim gardłem wszystkiegoostrzega.

Źródło: Buisness Insider Polska

Zapraszamy na TEK.day Gdańsk, 24 września 2026. Zapisz się tutaj!

Article Image