Premium

W 3 minuty na miejscu włamania

offerings-mobile

W 2Q br. spółka REAKTO zrealizuje w Krakowie i powiecie nowosądeckim pilotaż oraz wprowadzi do oferty służb ochrony interwencyjne drony startujące ze stacji dokujących ulokowanych w przestrzeni miejskiej. O szczegółach opowiada CEO Wojciech Stawiarski.

Dron interwencyjny © REAKTO

Wyobraźmy sobie sytuację, że po kilku minutach od włamania, w miejscu zdarzenia pojawia się dron i po zlokalizowaniu intruzów oświetla ich światłem stroboskopowym, wystrasza dźwiękiem syreny oraz komendami głosowymi, rejestruje i utrudnia ucieczkę powiadamiając jednocześnie patrol ochrony. Taka scena, niemal jak z filmów sensacyjno-szpiegowskich z elementami fantastyki, już niebawem będzie czymś na porządku dziennym. O konstrukcji dronów interwencyjnych, sposobie ich działania, etapie prac nad przedsięwzięciem i planach wdrożenia opowiada Wojciech Stawiarski, prezes REAKTO:

System interwencyjny REAKTO; Wojciech Stawiarski, prezes spółki

— 'Zdecydowaliśmy się na budowanie własnych dronów, ponieważ zamierzamy działać na dużą skalę. Tworzymy też własne stacje dokujące, które będą zainstalowane w strategicznych punktach miasta oraz przystosowane do obsługi i diagnostyki dronów, jak również wymiany ich baterii bez ingerencji człowieka, w sposób maksymalnie zautomatyzowany. Stacje chcemy umieszczać na dachach budynków fabryk i biurowców, aby je chronić przed osobami postronnymi i zminimalizować uciążliwość ciągłych startów i lądowań. Nasze drony mają konstrukcję octo quad X8, czyli na czterech ramionach znajdują się po dwa silniki ze śmigłami obracającymi się w przeciwnych kierunkach. Wnętrze naszpikowane jest nowoczesną elektroniką, zapewniającą odpowiedni poziom redundancji i tym samym bezpieczeństwa operacji lotniczych. Drony komunikują się za pomocą kilku protokołów: radiowego, 4G, LTE oraz posiadają moduły zdolne do komunikacji 5G, póki co jednak dostępność tej sieci jest niska.' 

Dron skonstruowany w REAKTO ma 1,5 m rozpiętości i waży 4 kg. Może latać 40 min z prędkością do 80 km/h. Po wykonaniu zadania ląduje autonomicznie przy pomocy systemu GPS RTK, z dokładnością do 2,5 cm, na platformie wyposażonej w specjalne szyny pozycjonujące. Tam mechaniczne ramię wciąga go do hangaru, gdzie przeprowadzona jest diagnostyka i wymieniona bateria, po czym dron zostaje przywrócony na platformę lądowiska i startuje ponownie lub czeka w hangarze na sygnał operatora. Wykorzystana bateria podłączana zostaje do ładowania. Tak opracowany system zapewnia optymalny czas pracy bezzałogowego statku powietrznego. Aluminiowa skrzynia hangaru ma wysokość 1,8 m i jest opracowana w sposób modułowy umożliwiając dostawianie kolejnych, w miarę wzrostu zapotrzebowania.

Platforma stacji dokującej z mechanicznym ramieniem wymieniającym baterię w dronie © REAKTO

— 'Ze względu na charakter naszej usługi, której istotą jest to aby dron szybko znalazł się na miejscu docelowym, stacje dokujące będą miały pewien obszar działalności operacyjnej' — kontynuuje Wojciech Stawiarski. — 'W tym momencie zakładamy, że będzie to 60 km kw. Ostateczny zasięg i procedury interwencyjne sprawdzimy podczas zewnętrznych pilotaży w warunkach rzeczywistych, przetestujemy również sytuację kiedy dron, któremu okoliczności kazałyby przebywać w powietrzu dłużej, przekazuje zadanie innemu, wysłanemu na zastępstwo. Aby zaspokoić potrzeby ochrony Krakowa, potrzebujemy zainstalować przynajmniej cztery stacje dokujące, z których każda, wyposażona w kilka dronów, obsługiwałaby nawet kilkuset klientów. Przy takiej ilości sprzęt będzie się amortyzować, usługa zapewni spółce racjonalną stopę zwrotu z inwestycji, a agencjom ochrony znacząco zredukuje koszty operacyjne. Na przykład te związane z obsługą fałszywych alarmów.'

Po dotarciu nad wskazane miejsce dron zawiśnie na wysokości 120 metrów i dokona pierwszego audytu bezpieczeństwa. Ze względu na politykę ochrony prywatności, REAKTO ograniczy zbierane i przechowywane dane do niezbędnego minimum. Dopiero po potwierdzeniu wejścia w obszar geofencingu obiektu chronionego nastąpi autoryzacja na uruchomienie kamery termowizyjnej.

— 'Z wysokości 120 metrów mamy pełną zdolność taktyczną do analizy ryzyka i przeprowadzenia obserwacji' — zapewnia prezes. — 'Z takiej odległości potencjalny intruz może nie być świadomy obserwacji. Dopiero gdy zbliżamy się na odległość 60 metrów, dron jest już widoczny, zwłaszcza w nocy, ponieważ jest oświetlony. Po zmniejszeniu dystansu do ok. 30 m, możemy już używać takich narzędzi taktycznych, jak głośnik czy stroboskop. Kwestia zachowania bezpiecznej odległości nie jest jasno zdefiniowana przez obowiązujące przepisy. W dużej mierze zależy ona od postępu naszej technologii. Zakładam, że na początku będzie to odległość między 30 a 50 metrów i będziemy ją stosunkowo zmniejszać, aby poziom niepokojenia mającego na celu przepłoszenie intruza z obiektu był jak najskuteczniejszy. Przy włamaniu incydentalnym świadomość bycia obserwowanym dostatecznie wystrasza, natomiast przy włamaniu zorganizowanym sam dron może nie wystarczyć. W takim przypadku będzie pełnił funkcję wsparcia taktycznego dla jednostek naziemnych, ewentualnie policji.' 

Model biznesowy REAKTO różni się znacząco od obecnych na rynku ofert drone-in-a-box, ponieważ partnerzy spółki, czyli w tym przypadku firmy ochroniarskie, nie muszą inwestować w sprzęt i uczyć się obsługi dronów - infrastruktura i procesy operacyjne będą do ich użytku w modelu XaaS (Anything as a Service). 

— 'Nie planujemy konkurowania z agencjami ochrony, ponieważ dron nie jest w stanie aresztować intruza' — kontynuuje Wojciech Stawiarski. — 'Naszym naturalnym kierunkiem jest współpraca i poszerzanie ich wachlarza ofertowego o naszą usługę. Również dzięki temu nie będziemy musieli rozbudowywać własnego działu handlowego, ponieważ to agencje zajmą się sprzedażą abonamentów w zamian za prowizję. Kiedy rozpoczniemy otwarty pilotaż i będziemy uruchamiać nasze pierwsze centrum operacyjne, zatrudnimy sześciu pilotów na cały etat i w zależności od tempa skalowania i wzrastającej liczby klientów planujemy zwiększać zatrudnienie, aby zapewnić klientom obsługę całodobową przez siedem dni w tygodniu.

W tym momencie przygotowujemy się do małego pilotażu, czyli wewnętrznych testów na ograniczonym terenie, wraz z partnerskimi agencjami ochrony. Będziemy symulować interwencje, testować platformę i jej poziom automatyzacji, a także parametryzować docelową ofertę handlową. Jesteśmy już po spotkaniu z Urzędem Lotów Cywilnych, które było owocne i potwierdziło nasze założenia odnośnie możliwego harmonogramu komercjalizacji. Obecnie składamy wnioski o zezwolenia. W ciągu kolejnych dwóch, trzech miesięcy będziemy dopracowywać naszą technologię i poddawać ją niezbędnej certyfikacji. Złożymy też wniosek o realizację otwartego pilotażu w przestrzeni miejskiej. Chcielibyśmy jak najszybciej zainstalować stacje i zacząć latać do kilku, kilkunastu rzeczywistych obiektów. Zainteresowanie od strony klientów docelowych już teraz jest spore. Zakładam, że zrealizujemy to na przełomie trzeciego, czwartego kwartału. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to w trakcie otwartego pilotażu zaczniemy komercjalizację u klientów, którzy nam zaufali i przeniesiemy ich na promocyjne abonamenty. Ze względu na konieczność budowy infrastruktury, zaczniemy najpierw w jednym mieście, potem w drugim, trzecim itd., w zależności od kapitału, który uda nam się w dalszej działalności pozyskać. Na ten moment tempo jest nie do przewidzenia, ale mamy ambitne plany i dążymy do tego, aby do 2025 roku mieć około 40 stacji w większych miastach Polsce, a pod koniec 2023 roku rozpocząć ekspansję za granicę. Dostaliśmy się do programu organizowanego przez PAŻP (Państwowa Agencja Żeglugi Powietrznej) i będziemy mogli pod ich okiem przetestować najnowsze funkcjonalności naszego systemu przed tą planowaną ekspansją.' 

Spółka REAKTO w listopadzie 2021 roku pozyskała finansowanie z kampanii crowdfundingu udziałowego w kwocie 1,5 mln PLN. Na wczesną komercjalizację będzie potrzebowała kolejnych środków i planuje jeszcze w tym roku zamknąć kolejną rundę inwestycyjną. Zdaniem prezesa, udowodnienie atrakcyjności usługi w warunkach rzeczywistych oraz optymalizacji kosztów z nią związanych, będzie dobrym momentem do wejścia na New Connect. 

— 'W kolejnych latach potrzebne będzie około 20-30 mln PLN na ekspansję ogólnopolską i międzynarodową' — mówi Wojciech Stawiarski. — 'Z uwagi na to, że jest to projekt infrastrukturalny, wstępne koszty są bardzo wysokie, natomiast stopa zwrotu z inwestycji jest potencjalnie bardzo satysfakcjonująca. Udowadniając to w warunkach rzeczywistych uzyskamy dostęp do takiego kapitału. Na razie konsekwentnie realizujemy naszą strategię w pilotażowej skali. Mamy też dużo pomysłów odnośnie przyszłego wykorzystania naszej infrastruktury. Wystarczy przecież odpowiednio wyposażyć drony, aby wykonywały różnorodne usługi dla klientów z branży budowlanej czy instytucji publicznych. Nasza sieć stacji dokujących może odblokować kształtujący się rynek usług dronowych, ponieważ zmniejszymy koszty wdrażania. Otwarta platforma dla innych producentów dronów i usługodawców jest naszym dalekosiężnym kierunkiem. Uniwersalna stacja będzie miała własny standard dokowania dronów, który udostępnimy innym producentom aby mogli się z nim zintegrować.' 

Coraz częściej drony są wykorzystywane do transportu specjalistycznego, jak chociażby dostarczanie defibrylatorów i apteczek na miejsce zdarzenia, próbek do badań laboratoryjnych, organów i krwi, przesyłek specjalnych itp. Obecnie, te przedsięwzięcia finansują najczęściej jednostki samorządu terytorialnego, instytucje publiczne (np. straż pożarna, szpitale) bądź korporacyjne działy innowacji, które bardzo dobrze zdefiniowały swoje potrzeby. Teraz, według prezesa REAKTO, nadszedł czas na rewolucję dronową w branży ochrony mienia. 

Rozmawiała: Agnieszka Kubasik