Co dalej z fabryką pod Opolem? [KOMENTARZ EKSPERTA]
Kanadyjski fundusz Kinterra Capital kupił 44 ha gruntów we Wrzoskach pod Opolem, gdzie planuje budowę zakładu produkującego komponenty do baterii. Projekt przejęto po amerykańskiej firmie Ascend Elements, która ogłosiła upadłość. Nowy inwestor analizuje możliwości wytwarzania materiałów katodowych oraz odzysku surowców z zużytych akumulatorów. Uruchomienie fabryki przewidziano na 2032 rok.
Kinterra Capital Corp., fundusz private equity z siedzibą w Toronto, sfinalizował zakup terenów przemysłowych we Wrzoskach za około 70 mln PLN. To pierwsza inwestycja kanadyjskiej firmy w Europie. Fundusz specjalizuje się w projektach związanych z surowcami krytycznymi i infrastrukturą przemysłową.
Na zakupionym przez Kanadyjczyków terenie firma Ascend Elements planowała wcześniej budowę zakładu produkującego materiały do baterii. Upadłość amerykańskiej spółki postawiła jednak realizację przedsięwzięcia pod znakiem zapytania. Przejęcie projektu przez Kinterra otwiera możliwość jego kontynuacji, choć ostateczna koncepcja technologiczna fabryki nie została jeszcze ustalona.
Produkcja materiałów bateryjnych i recykling w jednym zakładzie?
Kanadyjski inwestor prowadzi obecnie prace inżynieryjne i analizy wykonalności ekonomicznej. Ich wyniki mają określić zakres produkcji, zastosowane technologie oraz harmonogram budowy.
Jednym z rozważanych kierunków jest produkcja prekursorów aktywnych materiałów katodowych (pCAM), wykorzystywanych do wytwarzania katod akumulatorów litowo-jonowych.
Kinterra analizuje również możliwość odzyskiwania surowców z zużytych baterii. Rozważa m.in. przetwarzanie tzw. czarnej masy (black mass), czyli mieszaniny powstającej podczas recyklingu akumulatorów, zawierającej cenne metale i inne składniki elektrod. Firma bierze pod uwagę także odzysk litu.
Ostateczny zakres działalności zakładu będzie zależał od wyników analiz technologicznych i ekonomicznych oraz rozmów z potencjalnymi odbiorcami.
– Różne zastosowania wymagają różnych materiałów chemicznych w bateriach. Dlatego szukamy możliwości pozwalających na uwzględnienie szerszego zakresu surowców i produktów w miarę rozwoju rynku – wyjaśnia Cory Kosinski, wicedyrektor ds. projektów i ewaluacji w Kinterra.
Fundusz analizuje zarówno potrzeby producentów akumulatorów do samochodów elektrycznych, jak i rozwijającego się rynku stacjonarnych magazynów energii. Nie przesądza jeszcze, który z tych segmentów będzie głównym odbiorcą produktów powstających pod Opolem.
Kinterra nie chce powtórzyć błędów europejskiej branży bateryjnej
Kinterra przejmuje projekt w czasie, gdy europejska branża bateryjna zmaga się z problemami finansowymi, a rynek elektromobilności rozwija się wolniej, niż wcześniej zakładano.
Zdaniem przedstawicieli funduszu jednym z problemów branży było zbyt szybkie zwiększanie zdolności produkcyjnych, zanim pojawił się odpowiednio duży popyt.
Kanadyjczycy zamierzają podejść do inwestycji ostrożniej. W ostatnich miesiącach skupiali się na analizie zapotrzebowania potencjalnych klientów oraz perspektyw sprzedaży materiałów bateryjnych na rynku europejskim.
– Widzimy, jak ważne jest dopasowanie skali działania do możliwości rynkowych – podkreśla Laura Fernandez, partner w Kinterra.
Na obecnym etapie inwestor nie przedstawił jeszcze szczegółowego harmonogramu budowy ani docelowych zdolności produkcyjnych. Według aktualnych założeń fabryka ma rozpocząć działalność w 2032 roku.
Ponad 1,2 mld PLN wsparcia dla projektu pod Opolem
Projekt fabryki pod Opolem otrzymał wsparcie finansowe ze strony polskiego rządu. Przyznana pomoc publiczna wynosi około 340 mln USD, czyli 1,22 mld PLN.
Dotację przyznano w ramach unijnych Tymczasowych Kryzysowych i Przejściowych Ram Prawnych (Temporary Crisis and Transition Framework, TCTF). Mechanizm ten ma wspierać inwestycje związane z transformacją energetyczną oraz rozwojem europejskich łańcuchów dostaw technologii niskoemisyjnych.
Przyznane wsparcie może mieć duże znaczenie dla ekonomiki przedsięwzięcia, jednak Kinterra nadal analizuje jego docelową konfigurację i skalę. Sam zakup gruntu nie oznacza jeszcze rozpoczęcia budowy fabryki.
Polska może zyskać kolejny element łańcucha dostaw baterii
Rozwój produkcji materiałów bateryjnych ma strategiczne znaczenie dla europejskiego przemysłu. Choć na kontynencie działają zakłady produkujące ogniwa i kompletne systemy akumulatorowe, część surowców oraz materiałów niezbędnych do ich wytwarzania nadal pochodzi spoza Unii Europejskiej.
Dotyczy to również materiałów wykorzystywanych do produkcji katod, które mają istotny wpływ na parametry i koszt ogniw litowo-jonowych.
Kinterra wskazuje, że ograniczona dostępność lokalnych surowców zwiększa znaczenie recyklingu i ponownego wykorzystania materiałów. Dodatkową zachętą są unijne regulacje dotyczące udziału surowców pochodzących z odzysku w nowych bateriach.
Polska, dzięki rozwiniętemu zapleczu przemysłowemu i obecności przedsiębiorstw z branży bateryjnej oraz motoryzacyjnej, może odegrać ważną rolę w rozbudowie europejskiego łańcucha dostaw.
Kanadyjski inwestor prowadzi już rozmowy z potencjalnymi partnerami biznesowymi i rozważa współpracę z krajowymi ośrodkami naukowymi. Wśród podmiotów, z którymi może nawiązać współpracę, znajduje się Opolski Klaster Bateryjny.
Kanadyjski fundusz rozważa kolejne inwestycje w Polsce
Projekt we Wrzoskach może nie być jedynym przedsięwzięciem Kinterra na polskim rynku. Fundusz analizuje także inne możliwości inwestycyjne związane z surowcami krytycznymi i infrastrukturą.
– Jesteśmy otwarci na możliwość realizacji kolejnych inwestycji w regionie obejmujących także ten obszar – zapowiada Graeme Weeks, odpowiedzialny w Kinterra za realizację projektów na poziomie globalnym.
Firma zarządza obecnie aktywami o wartości około 1,5 mld USD. W lutym 2026 roku zamknęła swój drugi fundusz inwestycyjny.
O komentarz dotyczący planowanej inwestycji Kinterra Capital oraz jej znaczenia dla polskiego sektora bateryjnego poprosiliśmy Krzysztofa Burdę, prezesa Polskiej Izby Rozwoju Elektromobilności (PIRE).
Jedno co możemy powiedzieć, to to, że z pewnością technologia opracowana jeszcze przez Ascend Elements była unikalna na rynku, ponieważ podczas jednego procesu pozwalała na odzysk surowców z czarnej masy i wytworzenie tzw. pCAM, czyli prekursorów (półproduktu) do produkcji katod baterii. Jest to mieszanina kluczowych minerałów zazwyczaj niklu, kobaltu i manganu, które znajdują się w bateriach litowo-jonowych typu NMC. Know-how i zespół to moim zdaniem najbardziej cenne zasoby, który Kinterra przejęła już w lutym br. po ogłoszeniu upadłości przez amerykańską spółkę. Rynek baterii ciągle się zmienia i realna ocena możliwości, szans rynkowych i technologii w tym wypadku jest niezbędna. Zakup ziemi to kolejny krok, który potwierdza, że inwestor ma poważne plany co do realizacji tej inwestycji w Polsce, więc zakładam, że fabryka jednak powstanie.
Europejski przemysł bateryjny przechodzi trudny okres, a część dużych inwestycji została wstrzymana lub zakończyła się niepowodzeniem. Czy w obecnych warunkach budowa kolejnej fabryki materiałów bateryjnych w Polsce ma ekonomiczne uzasadnienie? Co musiałoby się wydarzyć, aby projekt Kinterra nie podzielił losu poprzedniego inwestora?
Zdecydowanie rynek pojazdów elektrycznych i magazynów energii jest dynamiczny i sytuacja rynkowa zmienia się. Z jednej strony spopularyzowały się nowe technologie baterii z innymi materiałami aktywnymi w katodzie jak LFP (litowo-żelazowo-fosforanowe), które występują zarówno w samochodach oraz najczęściej w magazynach energii, są bardzo trwałe oraz nie zawierają tak dużo pierwiastków, których odzysk jest elementem krytycznym. Z drugiej strony baterie NMC przechodzą kolejne fazy rozwoju technologicznego i osiągają znacznie lepsze parametry niż jeszcze 2-3 lata temu, ale tu wyścig odbywa się na polach takich jak coraz lepsza jakość produkcji, czy nowa chemia baterii. To daje duże szanse inwestorom, którzy są świadomi kierunków rozwoju rynku, uwzględniają zawirowania rynkowe jak spadki tempa produkcji czy zmiany technologiczne. Firmy inwestujące z myślą o długotrwałej obecności na europejskim rynku, a nie chwilowym zysku zdecydowanie wygrają, choć ten obszar nie należy do najłatwiejszych. Trzeba też pamiętać, że procesy administracyjne w Polsce, uzyskiwanie zgód, przyłączy energetycznych trwa bardzo długo i jest skomplikowany zwłaszcza dla zagranicznych inwestorów, więc każde wsparcie inwestycji w obszarach, które zostały zdefiniowane przez UE, jako krytyczne moim zdaniem jest potrzebne. Projekt Kinterra to już nie tylko inwestycja, lecz także zapewnienie w przyszłości dostępu do surowców krytycznych, których w Europie nie mamy. Oczywiście recykling nie zastąpi pozyskiwania surowców pierwotnych i inwestycji w wydobycie, ale na pewno zastopuje odpływ zużytych baterii czy materiałów katodowych z powrotem do Azji. Obecnie bardzo często płacimy za surowce nawet kilka razy — pierwszy kupując pojazd, którego bateria po zużyciu jest w Europie przetwarzana na czarną masę, która trafia do krajów azjatyckich do ostatecznego procesu odzysku surowców i wraca do nas jako nowa bateria. W obliczu wojen handlowych, dominacji jednego kraju nad łańcuchem dostaw musimy budować swoją niezależność.