Polska
article miniature

Prywatyzacja to nie ideologia. To mechanizm tworzenia wartości

“Prywatyzacja to nie ideologia. To mechanizm tworzenia wartości”. Taką tezę stawia Adam Bartosiewicz, współzałożyciel i wiceprezes Grupy WB. W rozmowie z WNP nie zostawia złudzeń: zamykanie się na prywatyzację sektora obronnego to archaizm. I to kosztowny.

offerings-mobile

W 2024 roku eksport odpowiadał za blisko 30% przychodów Grupy WB. Rok 2025 przyniósł stabilizację, choć nie jest pewne, czy ten wynik uda się powtórzyć. Przez dłuższy czas Ukraina nie dysponowała środkami na zakupy, co przełożyło się na mniejsze dostawy bezzałogowców. Jednocześnie Grupa WB podpisała kontrakty z innymi odbiorcami, głównie w Europie, jednak ich realizację przesunięto na kolejne lata. Wiele państw czeka na uruchomienie unijnego programu SAFE. W samym eksporcie zmienia się natomiast struktura przychodów: rośnie udział własnej produkcji, a maleje znaczenie dostaw realizowanych w modelu handlowym.

- 2025 był rokiem stabilizacji. Lekko zmienia się podział między źródłami przychodu. W eksporcie zwiększa się udział naszej produkcji, a zmniejsza udział produktów dostarczanych w modelu handlowym - mówi Adam Bartosiewicz.

Wejście na każdy nowy rynek oznacza lata pracy – od jednego do nawet siedmiu. Potem przychodzi skok przychodów, po którym często następuje korekta. Trwałą stabilność zapewnia dopiero dywersyfikacja geograficzna, nad którą Grupa WB konsekwentnie pracuje.

- Każdy kontrakt w nowym kraju to od jednego do siedmiu lat pracy przed podpisaniem. Następnie widzimy skutek w postaci drastycznego wzrostu przychodów w danym roku. Po czym w kolejnym roku nie ma porównywalnego kontraktu i to ma odbicie w przychodach. Jeżeli chcemy ustabilizować udział eksportu w ogólnej sprzedaży, a to jest naszą ambicją, musimy mieć dywersyfikację rynków. Chodzi o to, żeby działania związane z pozyskiwaniem kontraktów rozkładały się w różnych krajach. Tak ciągle nie ma, ale pracujemy nad tym - dodaje wiceprezes Grupy WB.

Główne rynki eksportowe to dziś Ukraina i Azja. Ameryka traci na znaczeniu wraz z wygaszaniem współpracy licencyjnej z L3Harris. Europa wraca do gry. I to z rozmachem. Grupa WB spodziewa się wzrostu wolumenów w krajach, gdzie już jest obecna, oraz wejścia na zupełnie nowe rynki.

Impuls? Nie tylko SAFE. Ważne są też offsety. Przykład Korei Południowej pokazuje, że duże zakupy sprzętu przez Polskę uruchamiają popyt zwrotny. Podobny mechanizm może zadziałać przy programie Orka i współpracy z Saab.

Produkcja blisko użytkownika

Eksport to nie tylko sprzedaż. To obecność. Grupa WB już w 2016 roku uruchomiła spółkę produkcyjną w Ukrainie. Dało to firmie bezpośredni dostęp do doświadczeń z pola walki. Sprzęt trafia do żołnierzy używających go w realnych warunkach bojowych, a informacje zwrotne szybko wracają do inżynierów. Produkt zmienia się na bieżąco.

- Im wyższe kwoty kontraktów, tym częściej pojawiają się oczekiwania odnośnie lokalizacji produkcji, współpracy z lokalnym przemysłem, chociażby w zakresie serwisu sprzętu. Gdy zamówienie jest rzeczywiście znaczące, zakładamy zakłady na miejscu - wyjaśnia Adam Bartosiewicz. 

Grupa WB zamierza powielać model lokalnej obecności przemysłowej. W Azji będzie to trudniejsze logistycznie, ale opłacalne ekonomicznie. W Europie oznacza to lokalne alianse.

- Z powodów geograficznych produkcja w Azji będzie dla nas dużym wyzwaniem, ale będzie to też wysiłek uzasadniony ekonomicznie. Natomiast w Europie będziemy wchodzić w lokalne alianse. W przypadku złożonych rozwiązań, jak na przykład system rozpoznawczo-uderzeniowy Gladius będziemy dostosowywali kompozycję systemu do parku pojazdów, jakim dysponuje wojsko w kraju zamówienia.

Państwo nie nadąża za rynkiem

Wsparcie instytucjonalne? Nierówne. Kredyty eksportowe na polskie uzbrojenie wciąż pozostają w sferze zapowiedzi. Z mechanizmów gwarancyjnych KUKE Grupa WB nie korzysta. 

- Używamy tego, co jest dostępne bez jakiejś biurokratycznej mitręgi, czyli po prostu bankowych gwarancji kredytowych. Tutaj nie mamy żadnych zastrzeżeń do polskiego sektora bankowego - wyjaśnia Adam Bartosiewicz.

Dyplomacja? Zależy od ambasadora. Jedni rozumieją sens promocji przemysłu. Inni czekają na polecenia. Sprzedaż w formule rząd–rząd nadal kuleje, mimo że zakupy w tym modelu Polska opanowała do perfekcji.

- Wiele tu zmienią wspólne zakupy w ramach Unii Europejskiej, które pokażą, czy polska administracja będzie w stanie wypracować model współpracy międzyrządowej. Na razie chyba nie ma dowodu na to, że potrafiliśmy coś sprzedać w formule rząd-rząd, pomimo istnienia wielu dowodów na to, że potrafiliśmy dokładnie w tym schemacie kupować - komentuje wiceprezes Grupy WB.

Jeśli Komisja Europejska dowiezie finansowanie i uruchomi mechanizm wspólnych zakupów, efekt będzie systemowy. Dojdzie do harmonizacji wymagań i ujednolicenia cen, a rynek stanie się bardziej konkurencyjny. Bariery, które dziś tworzą drobne różnice w specyfikacjach technicznych, mogą wreszcie zniknąć. Firmy, które nauczą się działać w takim środowisku, łatwiej wyjdą poza Unię Europejską.

Grupa WB jest na to gotowa. Od lat funkcjonuje rynkowo. Bez parasola państwa.

Prywatyzacja jako dźwignia

Najmocniejszy wątek rozmowy dotyczył przyszłości. Adam Bartosiewicz nie mówi o ideologii, lecz o liczbach. Zamówienia publiczne na poziomie 10 mld PLN mogą przełożyć się na ok. 2 mld PLN EBITDA. Przy giełdowych wycenach sięgających 20-krotności EBITDA oznacza to kapitalizację przekraczającą 40 mld PLN.

- Zakupy państwowe prowadzą do zysków w firmach obronnych, a rynek kapitałowy pozwala sprzedać akcje takich firm z mnożnikami na poziomie 20-krotności EBITDA albo i więcej. Przykład? Jeżeli państwo kreuje w spółce zamówienia na poziomie 10 mld zł, to w zdrowych warunkach przekłada się to na 2 mld zł EBITDA. Taka spółka może na rynku uzyskać kapitalizację przekraczającą 40 mld zł. Zatem jeżeli państwo wydaje w takiej firmie 10 mld zł, to na rynku kapitałowym tworzy wartość czterokrotnie wyższą. Choćby z tego powodu warto przyjrzeć się prywatyzacji, bo to jest bardzo dobry mechanizm kreacji wartości - wyjaśnia Bartosiewicz.

Prywatne nie znaczy słabsze

Czy prywatne firmy mogą być fundamentem zbrojeniówki, jak ma to miejsce np. w Izraelu? Bartosiewicz nie ma wątpliwości. 

- Państwowy właściciel jest de facto wszędzie na świecie kategorią schodzącą. Zamykanie się na prywatyzację w tym obszarze jest archaizmem. Co więcej, wiele krajów Unii Europejskiej ma zadłużenie przekraczające 100 proc. ich PKB - mówi. - Prywatyzacja firmy jest przede wszystkim postawieniem jej na nogach, a nie na głowie, stworzeniem podstaw do tego, żeby firma mogła pozyskać z giełdy kapitał i płacić za akwizycję przy pomocy emisji akcji - dodaje.

Grupa WB patrzy technicznie. Rakiety. Wojna radioelektroniczna. Trudne obszary. Inżynierskie wyzwania. Firma chce rosnąć razem z innymi. Nie kosztem nich.

Źródło: wnp.pl

Zapraszamy na TEK.day Wrocław, 19 marca 2026. Zapisz się tutaj!

Article Image