
PGZ bez prezesa. Krzysztof Trofiniak złożył rezygnację
Równo rok przetrwał na stanowisku prezesa Polskiej Grupy Zbrojeniowej Krzysztof Trofiniak. W środę po południu złożył rezygnację, co potwierdziła PAP rzeczniczka koncernu. Formalnym powodem odejścia są „względy osobiste”, ale nikt w branży nie ma wątpliwości - to konsekwencja opóźnień w realizacji kluczowych projektów dla obronności kraju. Ministerstwo Obrony Narodowej od tygodni sygnalizowało swoje niezadowolenie. I choć publicznie zaprzeczano naciskom na dymisję, dziś wiadomo, że decyzja dojrzewała od dawna.
Krzysztof Trofiniak objął funkcję prezesa PGZ 22 marca 2024 roku. Wcześniej przez większość kariery zawodowej związany był z Hutą Stalowa Wola, w której pełnił funkcję prezesa w latach 2008–2015. „Krzysztof Trofiniak, były prezes Huty Stalowej Wola, będąc prezesem Polskiej Grupy Zbrojeniowej, najwięcej czasu poświęcał... Hucie Stalowa Wola” – napisała Rzeczpospolita. I właśnie to miało stać się jedną z jego największych słabości. W opinii ludzi z branży Trofiniak postawił wszystko na jedną kartę — HSW — marginalizując pozostałe spółki wchodzące w skład holdingu. „Hutocentryczność” była często podnoszona jako zarzut wewnątrz PGZ.
Ważniejsze jednak były strategiczne zaniechania. Po pierwsze, nie udało się doprowadzić do podpisania umowy z koreańskim Hyundai Rotem na polonizację czołgów K2. MON od miesięcy naciska na to porozumienie, ale wciąż go nie ma. Po drugie, wbrew deklaracjom rządu i zapotrzebowaniu wojska, PGZ nie zwiększyła znacząco zdolności produkcji amunicji 155 mm — kluczowego kalibru dla ciężkiej artylerii. Choć środki z Funduszu Inwestycji Kapitałowych są dostępne od miesięcy, dopiero niedawno koncern złożył formalny wniosek o ich uruchomienie. „Po trzecie, Trofiniak kontynuował wojnę z prywatnym przemysłem zbrojeniowym, która niejako jest tradycją PGZ” – podaje Rzeczpospolita.
Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz w połowie marca wprost mówił o „wąskich gardłach” w przemyśle obronnym. Podkreślał, że problemem jest gotowość firm do realizacji inwestycji i zwiększenia produkcji, a nie brak funduszy. Pytany wówczas, o jakość współpracy MON z Polską Grupą Zbrojeniową oraz o krążące w mediach spekulacje na temat możliwej dymisji Krzysztofa Trofiniaka, powiedział, że obecny zarząd PGZ funkcjonuje od niedawna i ma już na koncie kilka pozytywnych działań, choć potencjał do poprawy wciąż pozostaje duży. Zapewnił przy tym, że resort nie wywiera presji na odwołanie prezesa, ale przyznał, że oczekuje punktualnych dostaw uzbrojenia – a nie wszystkie spółki należące do PGZ są w stanie się z tego obowiązku wywiązać.
Problemy dotyczyły również stylu zarządzania. W negocjacjach z Agencją Uzbrojenia dochodziło do patowych sytuacji, takich jak nagłe wycofanie się z kontraktu wartego setki milionów złotych - tylko po to, by następnego dnia uznać sprawę za niebyłą. MON miało też zastrzeżenia do zawyżonych kosztów zarządzania projektami, które PGZ doliczała do wartości zamówień.
Trofiniak to kolejny prezes PGZ, który nie przetrwał dłużej niż rok.
„W dniu dzisiejszym, prezes PGZ Krzysztof Trofiniak, złożył rezygnację ze stanowiska. Minister Jakub Jaworowski oraz wiceminister Konrad Gołota dziękują za dotychczasową pracę na rzecz sektora zbrojeniowego, podkreślając ostatnie osiągnięcia PGZ pod jego kierownictwem. 27 marca 2025 r., Polska Grupa Zbrojeniowa S.A. oraz Huta Stalowa Wola podpisały z Agencją Uzbrojenia pierwszą umowę wykonawczą na dostawę 111 bojowych wozów piechoty BORSUK dla Wojska Polskiego o wartości przekraczającej 6,5 mld zł. Ponadto PGZ złożyła wnioski do Funduszu Inwestycji Kapitałowych o dokapitalizowanie produkcji amunicji kalibru 155 mm. Ma to na celu zwiększenie zdolności produkcyjnych w odpowiedzi na rosnące zapotrzebowanie Sił Zbrojnych RP. Zarząd Polskiej Grupy Zbrojeniowej S.A. działa obecnie w czteroosobowym składzie” – napisało Ministerstwo Aktywów Państwowych na platformie X.
Kto przejmie stery po Krzysztofie Trofiniaku? Najbardziej prawdopodobny scenariusz to klasyczna procedura: najpierw tymczasowe przejęcie obowiązków przez jednego z członków zarządu lub rady nadzorczej, a później formalne ogłoszenie konkursu. „Obecnie brak murowanych faworytów na to stanowisko, ale znając zwyczaje wokół PGZ, zwycięzca może być znany jeszcze zanim wszyscy kandydaci złożą papiery. PGZ to spółka państwowa, a o tym, kto zostanie prezesem, zdecydują politycy” – podsumowują dziennikarze Rzeczpospolitej.
Źródło: PAP, Rzeczpospolita, Ministerstwo Aktywów Państwowych
Zapraszamy na TEK.day Gdańsk, 11 września 2025. Zapisz się tutaj!