Świat
article miniature

Zachód pilnuje czipów dla AL. Chiny przejmują rynek układów, bez których staną fabryki

USA i Europa koncentrują się na ograniczaniu Chinom dostępu do najbardziej zaawansowanych półprzewodników. Tymczasem Pekin szybko zwiększa moce produkcyjne w starszych procesach technologicznych. To właśnie te układy trafiają do samochodów, maszyn i elektroniki.

offerings-mobile

Globalna wojna o półprzewodniki kojarzy się dziś przede wszystkim z układami wykorzystywanymi do rozwoju sztucznej inteligencji. USA ograniczają eksport zaawansowanych akceleratorów do Chin. Kolejne restrykcje obejmują technologie potrzebne do produkcji najbardziej zaawansowanych czipów. Państwa inwestują miliardy w nowe fabryki.

W centrum uwagi pozostają najnowocześniejsze procesy technologiczne. Chiny budują jednak swoją pozycję na innym rynku. Znacznie mniej spektakularnym, ale kluczowym dla funkcjonowania współczesnego przemysłu. Chodzi o tzw. mature-node chips, czyli układy produkowane w dojrzałych procesach technologicznych.

Nie trenują największych modeli językowych. Nie trafiają do najwydajniejszych akceleratorów AI. Sterują za to wtryskiem paliwa, wycieraczkami i systemami hamowania w samochodach. Pracują w maszynach przemysłowych, urządzeniach medycznych, AGD i elektronice konsumenckiej.

Bez nich nowoczesna gospodarka również nie może funkcjonować.

Tymczasem Chiny szybko przejmują coraz większą część tego rynku.

Pekin może przejąć niemal połowę nowych mocy produkcyjnych

Tu chodzi nie tyle o najnowocześniejsze czipy, ale o te nieco starszych generacji, które są bardziej powszechnie wykorzystywane w przemyśle zwraca uwagę Roy Chun Lee, ekspert tajwańskiego think tanku Chung-Hua Institution for Economic Research (CIER).

Za granicę między dojrzałymi i zaawansowanymi procesami produkcji półprzewodników często przyjmuje się 28 nm. Układy powstające w procesach 28 nm i większych wykorzystują starsze technologie produkcyjne, ale określenie „starsze” może być mylące. W wielu zastosowaniach przemysłowych nie ma potrzeby stosowania najbardziej zaawansowanej litografii.

Producenci samochodów, systemów sterowania czy urządzeń medycznych potrzebują przede wszystkim niezawodności, dostępności komponentów i możliwości utrzymania produkcji przez wiele lat. Skala wykorzystania takich układów jest ogromna. Nowoczesny samochód może zawierać około tysiąca podstawowych półprzewodników. Kontrolują one poszczególne funkcje pojazdu, od zarządzania zasilaniem po systemy bezpieczeństwa.

Znaczenie podstawowych czipów pokazała pandemia.

Niedobór stosunkowo prostych układów doprowadził do przestojów w fabrykach motoryzacyjnych. Producenci ograniczali produkcję nie dlatego, że brakowało im najbardziej zaawansowanych procesorów. Linie zatrzymywał brak komponentów odpowiedzialnych za konkretne funkcje pojazdu.

Podobna zależność dotyczy również sektora obronnego. Podstawowe układy stanowią 99,5% półprzewodników wykorzystywanych przez amerykańskie siły zbrojne. Pojedynczy system wojskowy może zawierać ich dziesiątki, setki, a nawet tysiące.

„Zabawki i traktory; samoloty i rozruszniki serca; ekspresy do kawy i sprzęt budowlany; kuchenki mikrofalowe i urządzenia medyczne – wewnątrz prawie każdego urządzenia z przełącznikiem włącz/wyłącz znajduje się podstawowy półprzewodnik. Te układy nie wymagają najbardziej zaawansowanych procesów produkcji, ale nowoczesne gospodarki nie mogą bez nich funkcjonować. Nowe auto może zawierać wewnątrz tysiąc takich czipów, które zarządzają wtryskiem paliwa, kontrolują wycieraczki szyb, obsługują system automatycznego hamowania czy regulują zasilanie z akumulatora. To właśnie niedobory podstawowych czipów w czasie pandemii zakłóciły łańcuchy dostaw i kosztowały amerykańskich producentów setki miliardów dolarów. A nie tylko gospodarka cywilna potrzebuje tych czipów. Systemy wojskowe mają ich w środku dziesiątki, setki lub tysiące”pisze Chris Miller, analityk think tanku American Enterprise Institute.

Produkcja podstawowych czipów pozostaje silnie skoncentrowana w Azji Wschodniej.

W 2023 roku Chiny odpowiadały za 34% mocy produkcyjnych w tym segmencie. Tajwan posiadał 43% udział. Stany Zjednoczone – zaledwie 5%. Do 2027 roku proporcje mogą się istotnie zmienić. Udział Chin ma wzrosnąć do 47%,podczas gdy Tajwanu może spaść do 36%. Pozycja USA praktycznie się nie zmieni.

Inne prognozy różnią się szczegółami, ale wskazują ten sam kierunek.

Według raportu Semiconductor Industry Association w 2022 roku USA posiadały około 8% światowych mocy produkcyjnych dla układów powstających w procesach 28 nm i starszych. Do 2032 roku ich udział może wzrosnąć jedynie do 10%. W tym samym czasie Chiny mają osiągnąć 37%, wyprzedzając Tajwan z udziałem na poziomie 25%.

Światowy rynek podstawowych czipów może być w 2028 roku wart około 400 mld USD. Oznaczałoby to połowę wartości całego rynku półprzewodników.

Walka nie toczy się więc o technologiczną niszę.

Chiny inwestują tam, gdzie Zachód długo nie widział zagrożenia

Pekin od lat traktuje półprzewodniki jako strategiczny element polityki przemysłowej. Według analiz tajwańskiego think tanku DSET Chiny przeznaczyły ponad 150 mld USD na rozwój krajowego ekosystemu półprzewodników. Znaczna część inwestycji trafia do segmentu dojrzałych procesów technologicznych.

Efekty mogą być widoczne już w najbliższych latach.

W ciągu najbliższych trzech do pięciu lat chińskie przedsiębiorstwa mają odpowiadać za niemal połowę nowych mocy produkcyjnych w segmencie mature-node na świecie.

„Chińska celowa i agresywna inwestycja w sektor półprzewodników, szczególnie w produkcję podstawowych (mature-node) czipów, radykalnie zmienia globalny rynek. W ciągu najbliższych 3–5 lat chińskie firmy mają odpowiadać za niemal 50 proc. całej nowej mocy produkcyjnej w segmencie dojrzałych technologii. Wzrost jest napędzany ogromnymi dotacjami państwowymi, strategicznymi zachętami oraz ukierunkowanymi inwestycjami. Pekin przeznaczył ponad 150 mld USD na budowę swojego ekosystemu półprzewodników, przy czym znaczna część tych środków jest skierowana właśnie na produkcję podstawowych czipów. Strategia ta wpisuje się w cel Chin, jakim jest osiągnięcie technologicznej samowystarczalności i wzmocnienie globalnej konkurencyjności”oceniają analitycy tajwańskiego think tanku DSET.

To może zmienić strukturę globalnego łańcucha dostaw.

Strategia Pekinu nie ogranicza się do budowy fabryk

Chińskie władze naciskają na krajowych producentów, w tym koncerny motoryzacyjne, aby zwiększali udział lokalnych półprzewodników w swoich produktach. W praktyce oznacza to stopniowe wypieranie komponentów dostarczanych przez firmy amerykańskie i europejskie.

Chińskie czipy najpierw trafiają do chińskich urządzeń. Problem w tym, że współczesne łańcuchy dostaw elektroniki nie kończą się na granicy jednego państwa. Samochody, moduły elektroniczne, zasilacze, sterowniki i urządzenia konsumenckie produkowane w Chinach trafiają na rynki całego świata. Razem z nimi do zachodnich łańcuchów dostaw wchodzą zastosowane wewnątrz półprzewodniki.

Chiny nie muszą więc bezpośrednio sprzedawać każdego układu europejskiej fabryce.

Rząd chiński otwarcie naciska teraz na producentów, m.in. producentów samochodów, aby stosowali chińskie czipy w swoich produktach – a tym samym, w domyśle, używali mniej czipów amerykańskich i zachodnich. Kilka zachodnich firm projektujących układy scalone publicznie omawiało swoje plany zwiększenia zakupów czipów od chińskich dostawców. Prawdą jest, że chińskie czipy na początku najprawdopodobniej będą kupowane przez chińskie firmy. Jednak łańcuchy dostaw elektroniki są tak złożone i wzajemnie powiązane, że chińskie czipy nie pozostaną tylko w Chinach. Będą się rozprzestrzeniać w zachodnich łańcuchach dostaw, zwiększając opisane powyżej ryzyka bezpieczeństwazwraca uwagę Miller.

Zachód może powtórzyć błąd z metalami ziem rzadkich

Ryzyko nie polega na tym, że Chiny będą jedynym producentem podstawowych półprzewodników. Problemem jest rosnąca koncentracja produkcji.

Podobny mechanizm Zachód obserwował już na rynku metali ziem rzadkich. Przez lata niższe koszty i agresywna polityka przemysłowa pozwalały Chinom zwiększać udział w kolejnych etapach łańcucha wartości. Gdy zależność stała się strategicznym problemem, odbudowa alternatywnych źródeł dostaw okazała się kosztowna i czasochłonna.

W półprzewodnikach skutki zakłóceń mogą pojawić się bardzo szybko.

Pandemia pokazała, że brak jednego stosunkowo taniego komponentu może zatrzymać produkcję urządzenia wartego dziesiątki tysięcy euro.

W przypadku motoryzacji nie ma znaczenia, że producent dysponuje silnikiem, akumulatorem i zaawansowanym systemem infotainment, jeśli nie może pozyskać układu potrzebnego do sterowania jednym z obowiązkowych systemów pojazdu. Ten sam problem dotyczy przemysłu maszynowego, energetyki, infrastruktury krytycznej i obronności.

Zachód koncentruje dużą część swojej polityki półprzewodnikowej na najbardziej zaawansowanych procesach technologicznych. USA wprowadziły rozbudowane ograniczenia eksportowe dotyczące układów AI i sprzętu potrzebnego do ich produkcji. Kontrole mają utrudnić Chinom rozwój najbardziej zaawansowanych procesów technologicznych.

Znacznie trudniej ograniczyć ekspansję w segmencie, który przez lata był traktowany jako mniej strategiczny. W ramach amerykańskiej ustawy CHIPS około 4 mld USD przeznaczono na rozwój produkcji podstawowych półprzewodników. To znacząca kwota, ale niewielka w zestawieniu ze skalą chińskiego wsparcia całego sektora.

Analitycy DSET ostrzegają, że najbliższe cztery lata mogą zdecydować o przyszłym układzie sił.

Jeśli chińskie przedsiębiorstwa zbudują ogromną nadwyżkę mocy i rozpoczną agresywną konkurencję cenową, producenci z USA i Tajwanu mogą znaleźć się pod rosnącą presją finansową.

„Najbliższe cztery lata będą decydujące. Bez natychmiastowych środków zaradczych ryzykujemy upadkiem finansowym i zniknięciem kluczowych amerykańskich i tajwańskich graczy na rynku półprzewodników – co podważy sam fundament wolnorynkowej innowacyjności. Okno możliwości, aby zapobiec wykorzystaniu przez Chiny rosnącej przewagi w łańcuchach dostaw do zdominowania technologii następnej generacji, takich jak sztuczna inteligencja, zamyka się bardzo szybko”alarmują analitycy DSET. 

Mechanizm jest znany z innych sektorów.

Budowa wspieranych przez państwo mocy produkcyjnych pozwala zwiększyć podaż. Spadek cen ogranicza rentowność konkurentów. Firmy działające na zasadach rynkowych redukują inwestycje lub opuszczają segment. W efekcie udział producentów wspieranych przez państwo dalej rośnie.

Dopiero wtedy zależność zaczyna być traktowana jako problem bezpieczeństwa.

Podstawowe czipy mogą otworzyć drogę do technologii kolejnej generacji

Dominacja w starszych procesach technologicznych nie oznacza automatycznie przewagi w produkcji najbardziej zaawansowanych procesorów AI.

Może jednak stworzyć fundament do dalszego rozwoju.

Duża skala produkcji pozwala rozwijać kompetencje inżynieryjne, budować krajowy łańcuch dostaw i zwiększać przychody przedsiębiorstw. Rosnący rynek wewnętrzny daje producentom odbiorców dla nowych układów.

Jednocześnie Pekin konsekwentnie dąży do technologicznej samowystarczalności. Widać to również w najbardziej zaawansowanym segmencie rynku. Chińskie firmy technologiczne rozwijają własne procesory do sztucznej inteligencji. Według doniesień Reutersa własny układ AI opracowuje DeepSeek. Firma chce ograniczyć zależność zarówno od Nvidii, jak i Huaweia przy trenowaniu oraz uruchamianiu modeli.

Nie jest jedyna.

Własne układy projektują Alibaba i Baidu.

Huawei z kolei zwiększa udział w krajowym rynku akceleratorów AI, wykorzystując ograniczony dostęp chińskich przedsiębiorstw do najwydajniejszych produktów Nvidii. Amerykańskie kontrole eksportowe miały spowolnić rozwój chińskich zdolności AI. Jednym z ich skutków jest jednak również wzrost presji na budowę krajowych alternatyw.

Pekin próbuje dziś pogodzić dwa cele

Chińskie firmy potrzebują najwydajniejszych procesorów, aby nie stracić tempa w globalnym wyścigu AI. Jednocześnie państwo chce ograniczać długoterminową zależność od amerykańskiej technologii. Stąd możliwość dopuszczenia wybranych przedsiębiorstw do ograniczonych zakupów układów Nvidia H200. Według medialnych doniesień zgodę mogą otrzymać m.in. Alibaba, ByteDance i DeepSeek.

Procesory miałyby służyć przede wszystkim do treningu sztucznej inteligencji. Przy dużym obciążeniu modeli firmy mają jednak priorytetowo wykorzystywać układy opracowane w Chinach.

To rozwiązanie przejściowe.

Pekin korzysta z zachodniej technologii tam, gdzie krajowe odpowiedniki nadal nie zapewniają wymaganej wydajności. Równocześnie buduje rynek dla własnych producentów.

Wojna o półprzewodniki ma drugi front

Zachodnia polityka technologiczna skupia się dziś na utrzymaniu przewagi w najbardziej zaawansowanych procesach produkcyjnych.

To zrozumiałe.

Najwydajniejsze akceleratory decydują o możliwościach trenowania modeli AI. Zaawansowane procesory mają znaczenie dla superkomputerów, systemów wojskowych i rozwoju technologii kolejnej generacji.

Jednak koncentracja wyłącznie na technologicznej czołówce może stworzyć kolejną zależność.

Tym razem nie od najbardziej zaawansowanych czipów, ale od milionów znacznie prostszych komponentów, które każdego dnia trafiają do fabryk.

Chiny budują moce produkcyjne właśnie w tym segmencie. Wspierają krajowych producentów. Tworzą dla nich rynek wewnętrzny i stopniowo zwiększają obecność chińskich układów w globalnych łańcuchach dostaw. Za kilka lat problemem Zachodu może więc nie być wyłącznie to, czy Chiny potrafią wyprodukować procesor konkurujący z najnowszymi układami Nvidii.

Znacznie bardziej podstawowe pytanie może brzmieć: ile zachodnich fabryk będzie w stanie kontynuować produkcję, jeśli dostawy chińskich półprzewodników zostaną ograniczone?

Pandemia pokazała już, jak kosztowna może być odpowiedź.

Źródło: Parkiet

Zapraszamy na TEK.day Gdańsk, 24 września 2026. Zapisz się tutaj!

Article Image