Polska
article miniature

Europa zbroi się także na giełdzie. Polska wciąż przed decyzją

Odporność i zdolność do funkcjonowania w warunkach kryzysu stają się jednym z najważniejszych kryteriów oceny spółek przez inwestorów. Prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie Tomasz Bardziłowski mówi wręcz o nowej epoce rynku kapitałowego, w której to firmy technologiczne i obronne mogą stać się kołem zamachowym gospodarki oraz przyciągnąć globalny kapitał.

offerings-mobile

Na świecie ten proces już trwa. W Europie i Stanach Zjednoczonych sektor obronny rośnie nie tylko dzięki zwiększonym wydatkom na bezpieczeństwo. Do finansowania rozwoju coraz mocniej wykorzystuje także rynek kapitałowy. Polska dopiero stoi przed decyzją, czy pójść tą samą drogą.

Czeska lekcja odwagi

Jednym z najbardziej spektakularnych przykładów wzrostu znaczenia sektora obronnego na rynku kapitałowym jest czeska Czechoslovak Group (CSG). Jeszcze kilka lat temu skala biznesu CSG nie wskazywała, że firma stanie się jednym z największych graczy w regionie.

Debiut holdingu na giełdzie Euronext w Amsterdamie w 2025 roku zakończył się skokowym wzrostem kapitalizacji – już pierwszego dnia notowań wycena wzrosła o blisko jedną trzecią i przekroczyła 33 mld EUR. Tym samym CSG stała się największą czeską spółką giełdową i jedną z najdroższych firm Europy Środkowej.

Za tym sukcesem stoją dynamicznie rosnące wyniki finansowe. W 2021 roku przychody grupy wynosiły około 600 mln EUR. W pierwszych trzech kwartałach 2025 roku osiągnęły już 4,5 mld EUR. Około jedna czwarta tej kwoty pochodziła z dostaw dla Ukrainy, m.in. w ramach inicjatywy amunicyjnej koordynowanej przez rząd w Pradze.

Jeszcze bardziej spektakularny był wzrost zysków. EBITDA w 2024 roku przekroczyła 1 mld EUR, rosnąc niemal dziesięciokrotnie. W praktyce oznacza to, że czeski sektor zbrojeniowy przestał być jedynie elementem polityki bezpieczeństwa – stał się narzędziem budowy kapitału narodowego i siły rynku finansowego.

Podobną dynamikę widać w Niemczech. Największy koncern obronny kraju, Rheinmetall, w 2024 roku zwiększył przychody o 36%, osiągając 9,75 mld EUR. Segment wojskowy odpowiadał za około 80% sprzedaży i urósł aż o połowę rok do roku.

Marża operacyjna w tym obszarze sięgnęła 19%, a portfel zamówień wzrósł do rekordowych 55 mld EUR, zapewniając firmie kilka lat stabilnych przychodów.

Również inni niemieccy gracze korzystają z rosnącego popytu. RENK Group, producent napędów do pojazdów wojskowych, zwiększył przychody do około 1,1 mld EUR, notując ponad 20% wzrost rok do roku. Z kolei Diehl Defence, rozwijający systemy rakietowe i obrony powietrznej, osiągnął sprzedaż na poziomie 1,83 mld EUR.

W tle znajdują się decyzje polityczne. Niemcy przyjęły budżet obronny na 2026 rok w wysokości 108 mld EUR, co dodatkowo napędza rozwój całego sektora.

Globalna skala rynku

Boom w sektorze obronnym nie ogranicza się do Europy. W Stanach Zjednoczonych w 2025 roku wartość przyznanych kontraktów przekroczyła 183 mld USD.

Największa część tej kwoty – około 59 mld USD – trafiła do Lockheed Martin, mimo że firma w tym samym czasie mierzyła się z trudnościami związanymi z niektórymi programami lotniczymi i modernizacją myśliwca F-35.

Stabilny wzrost raportował Northrop Grumman, a General Dynamics zwiększył przychody o ponad 10% rok do roku, korzystając m.in. z rosnącego popytu w segmencie morskim i lotniczym.

Nawet mniejsze firmy, takie jak Kratos Defense & Security Solutions, rozwijają się dynamicznie dzięki inwestycjom w technologie rakietowe i systemy bezzałogowe.

Polska dopiero na progu decyzji

Na tle tych zmian Polska pozostaje w fazie analiz. We wrześniu ubiegłego roku Ministerstwo Aktywów Państwowych informowało, że przygotowuje listę spółek, które w przyszłości mogłyby trafić do Agencji Rozwoju Przemysłu lub zostać rozważone pod kątem debiutu giełdowego.

Wśród potencjalnych kandydatów analitycy wskazują zarówno duże przedsiębiorstwa przemysłowe, jak i firmy z sektora high-tech oraz obronnego.

- Giełda byłaby bardzo dobrym wehikułem w przypadku niektórych podmiotów i branż. Mamy wiele przykładów państwowych spółek, które świetnie się rozwinęły po debiucie na Giełdzie Papierów Wartościowych, a Skarb Państwa zachował nad nimi pełną kontrolę — powiedział Minister Aktywów Państwowych Wojciech Balczun.

Jednym z kandydatów jest Polska Grupa Zbrojeniowa. Holding skupiający około 70 spółek prowadzi obecnie proces konsolidacji i porządkowania struktury. Według Ministerstwa Aktywów Państwowych dopiero po zakończeniu tego etapu możliwe będzie rozważanie ewentualnej oferty publicznej.

Innym potencjalnym kandydatem jest WB Electronics, należąca do Grupy WB i uznawana za jednego z największych producentów dronów w Unii Europejskiej. Firma nie jest notowana na rynku akcji, choć jej obligacje są obecne na Catalyst. Ewentualny debiut giełdowy rozważany jest najwcześniej na przełomie 2026 i 2027 roku.

Nowa logika wyceny

Dziś zmienia się nie tylko skala inwestycji w obronność, lecz także sposób oceny spółek przez inwestorów. Coraz większą rolę odgrywa tzw. odporność operacyjna przedsiębiorstw.

Prezes GPW Tomasz Bardziłowski wskazuje, że firmy z sektora obronnego oraz technologii podwójnego zastosowania mogą w najbliższych latach zwiększyć znaczenie warszawskiej giełdy i przyciągnąć zagraniczny kapitał.

- Spółki z sektora obronnego i technologii podwójnego zastosowania mogą stać się impulsem dla całej giełdy, zwiększając jej płynność i znaczenie w regionie — ocenił.

Podobnego zdania jest Tomasz Smura z Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego. Jego zdaniem sektor obronny będzie odgrywał coraz większą rolę w gospodarce, a bezpieczne wprowadzanie spółek zbrojeniowych na giełdę jest możliwe przy zastosowaniu odpowiednich mechanizmów ochronnych, takich jak specjalne uprawnienia państwa czy zabezpieczenia przed wrogim przejęciem.

- Jednocześnie coraz więcej firm spoza tradycyjnej zbrojeniówki rozważa przesunięcie części działalności w stronę bezpieczeństwa i technologii dual use. To odpowiedź nie tylko na napięcia geopolityczne, lecz także na oczekiwania inwestorów — zaznaczył.

Na rynkach kapitałowych pojawiło się nowe narzędzie oceny przedsiębiorstw – tzw. wskaźniki odporności strategicznej (Strategic Resilience Indicators). Jak wyjaśnia Tomasz Janas z PKF Polska, nie są to formalne wskaźniki ustawowe, ale coraz częściej pojawiają się w raportach inwestorskich.

- Obejmują one ocenę zdolności spółki do utrzymania działalności w warunkach kryzysu, cyberataku, zakłóceń łańcucha dostaw czy presji regulacyjnej. Analizowana jest dojrzałość zarządzania ryzykiem, gotowość planów ciągłości działania, nadzór zarządu nad cyberbezpieczeństwem oraz ekspozycja na dostawców wysokiego ryzyka — wylicza.

W praktyce oznacza to zmianę sposobu myślenia inwestorów. Coraz rzadziej pytają o to, czy firma jest stabilna lub spełnia wybrane standardy wizerunkowe. Znacznie ważniejsze staje się pytanie, czy przedsiębiorstwo będzie w stanie przetrwać i rozwijać się w świecie rosnących napięć geopolitycznych i coraz częstszych kryzysów.

Zapraszamy na nasze nowe wydarzenie, Hardware Forum 2026, 14-15 maja 2026Zapisz się już dziś i skorzystaj z oferty early bird:

Article Image