Polska
article miniature

Kosmiczna szansa dla Polski

W polskim sektorze kosmicznym działa już ponad 400 firm zatrudniających tysiące specjalistów. Krajowe przedsiębiorstwa mają coraz większe kompetencje technologiczne, ale sam udział w projektach ESA nie wystarczy. Bez krajowych zamówień mogą pozostać poddostawcami zagranicznych koncernów.

offerings-mobile

Polski sektor kosmiczny stopniowo wychodzi z etapu budowania podstaw i coraz mocniej zaznacza swoją obecność w gospodarce. Przybywa firm, rosną ich kompetencje technologiczne, a krajowe podmioty coraz szerzej uczestniczą w międzynarodowych projektach. Jednocześnie coraz większego znaczenia nabierają praktyczne zastosowania technologii kosmicznych.

Potwierdza to najnowszy raport Polskiej Agencji Kosmicznej, podsumowujący stan rozwoju badań i wykorzystania przestrzeni kosmicznej w Polsce w 2025 roku. POLSA zwraca uwagę przede wszystkim na rosnące znaczenie danych satelitarnych oraz usług związanych z nawigacją, pozycjonowaniem i synchronizacją czasu.

Według danych przytoczonych w analizie Narodowego Centrum Badań i Rozwoju globalny rynek kosmiczny w 2024 roku był wart od 418 do 613 mld USD. Do 2035 roku jego wartość może sięgnąć nawet 1,7 bln USD.

Zmienia się przy tym sama struktura rynku. Coraz większą rolę odgrywają prywatne przedsiębiorstwa, które rozwijają technologie i świadczą usługi także dla sektora publicznego. Ta transformacja otwiera przestrzeń również dla firm z państw, które nie należały wcześniej do największych graczy przemysłu kosmicznego.

Jednym z nich jest Polska.

Ponad 400 firm i 133 kontrakty ESA

Według danych NCBR wartość polskiego rynku kosmicznego osiągnęła w 2024 roku około 2 mld PLN. W sektorze działa już ponad 400 przedsiębiorstw zatrudniających około 15 tys. specjalistów.

Równolegle rozwija się krajowe zaplecze naukowe. Około 50 jednostek badawczych regularnie prowadzi działalność związaną z sektorem kosmicznym, a kolejnych 30 zajmuje się tą tematyką sporadycznie.

Istotną rolę w finansowaniu badań nadal odgrywają środki publiczne. Pochodzą zarówno z programów krajowych, jak i europejskich. Szczególne znaczenie mają programy Europejskiej Agencji Kosmicznej.

W 2025 roku polskie przedsiębiorstwa i jednostki naukowe realizowały łącznie 133 kontrakty ESA o wartości 83,8 mln EUR. Z tej kwoty 41,3 mln EUR przypadało na programy obowiązkowe. Jednym z ważnych obszarów pozostawała obserwacja Ziemi. W 2025 roku 15 polskich podmiotów realizowało w tym zakresie 21 kontraktów. Prace obejmowały m.in. rozwój algorytmów do przetwarzania zobrazowań oraz rozwiązania wspierające misje satelitarne.

Obecność w ESA jest bardzo pozytywnym elementem, pomocnym dla rozwoju sektora. To organizacja, która przenosi doświadczenia, wspiera w projektach, zwłaszcza firmy, które wchodzą na rynek, nie mają długoletnich doświadczeń albo chcą otworzyć nowy kierunek działania ocenia Piotr Mierzejewski, prezes Thorium Space.

Jak zaznacza, współpraca z ESA nie sprowadza się wyłącznie do pieniędzy.

To nie jest tylko finansowanie czy sposób prowadzenia projektów, ale też możliwość kontaktu z ekspertami, z osobami, które wiele lat przepracowały w danej dziedzinie i bardzo chętnie dzielą się tą wiedzą, pomagają rozwiązywać problemy, dają cenny feedback na temat rozwiązań, które my dostarczamy dodaje.

Z poddostawcy do integratora całych systemów

Raport POLSA wskazuje również na wyzwania, przed którymi stoi sektor kosmiczny. Polska zbudowała już zaplecze organizacyjne i technologiczne, które pozwala krajowym podmiotom uczestniczyć w międzynarodowych łańcuchach dostaw oraz programach ESA. Kolejnym etapem powinno być przejście od udziału w pojedynczych projektach do integracji całych systemów i rozwoju własnych technologii.

Taka zmiana oznaczałaby również większy udział polskich firm w wartości generowanej przez sektor. Dostarczanie pojedynczych komponentów pozwala zdobywać doświadczenie i budować kompetencje, jednak to integratorzy kompletnych systemów przejmują większą część wartości oraz marży związanej z końcowym produktem.

Aby zwiększyć rolę sektora kosmicznego w gospodarce, trzeba ponieść ryzyko jego finansowania. Mówię tu nie tylko o projektach badawczych, rozwojowych, związanych z rozwojem produktu, ale też o ryzyku zamawiania polskich rozwiązań w tym sektorzemówi Mierzejewski. – Niestety bardzo popularnym kierunkiem działania jest pomoc polskim firmom we wchodzeniu w łańcuchy dostaw firm zachodnich. Jest to droga bardzo trudna do przejścia. Te łańcuchy dostaw są często od kilkudziesięciu lat niezmienne, bazują na zaufaniu partnerów. W sytuacji, w której któryś element nie zadziała, konsekwencje mogą bardzo dużo kosztować, dlatego jest duża niechęć do zmian tych łańcuchów.

Dodatkową barierę stanowi tzw. flying heritage. To udokumentowane doświadczenie danego rozwiązania zdobyte podczas rzeczywistych misji kosmicznych. Nowa technologia może być zaawansowana i przejść testy naziemne, ale bez historii działania na orbicie jej producentowi trudniej zdobyć kolejne kontrakty.

W praktyce tworzy to trudną do przełamania barierę. Aby zdobyć flying heritage, firma musi najpierw przetestować swoją technologię w rzeczywistej misji. Potencjalni klienci często oczekują jednak takiego doświadczenia już na etapie wyboru dostawcy.

Zdaniem prezesa Thorium Space właśnie tutaj potrzebne jest bardziej systemowe podejście do krajowych zamówień.

Ta sfera – jak od firm kupować i umożliwiać im rozwój produktów, ale też zdobywać doświadczenia – jest moim zdaniem obszarem, który wymaga bardzo dużej troski i zaplanowania systemu, który by ten rozwój wspierałwskazuje.

Stawką jest pozycja polskich przedsiębiorstw w przyszłym europejskim przemyśle kosmicznym.

Jeżeli będziemy wtłaczani w cykle produkcyjne zachodnich firm, zawsze będziemy poddostawcami elementów, a dzisiaj naprawdę mamy potencjał, żebyśmy sami tworzyli całe systemy. Byłoby to dużo większą wartością dla kraju i gospodarki, wytworzyłoby więcej nowych miejsc pracy i pozwoliło osadzić tutaj większą część marżypodkreśla Mierzejewski.

Kosmos staje się elementem infrastruktury krytycznej

Technologie satelitarne coraz mocniej przenikają do innych gałęzi gospodarki. Łączność, obserwacja Ziemi, meteorologia, geolokalizacja czy precyzyjna synchronizacja czasu opierają się dziś w dużym stopniu na infrastrukturze znajdującej się na orbicie.

Systemy te mają również coraz większe znaczenie dla bezpieczeństwa państwa. Szczególnie wyraźnie pokazała to wojna w Ukrainie, podczas której technologie satelitarne stały się ważnym elementem łączności i rozpoznania.

Rosnące zapotrzebowanie przekłada się na liczbę urządzeń wysyłanych na orbitę. Mierzejewski wskazuje tu przykład konstelacji Starlink, która w ciągu kilku lat zwiększyła swoją skalę o tysiące satelitów.

Dla polskich przedsiębiorstw oznacza to szansę, ale również coraz ostrzejszą konkurencję.

Sektor kosmiczny daje gospodarce nowe miejsca pracy i rozwój technologii. W przypadku Polski buduje się nowy sektor gospodarczy. To też tłumaczy w dużej mierze zainteresowanie inwestorów, ponieważ jest takie poczucie, że finansujemy rozwój przyszłości, finansujemy coś, co może dziś jest małe, ale dynamicznie się rozwija i będzie bardzo ważne w przyszłości – mówi prezes Thorium Space.

Polski sektor stoi obecnie przed innym wyzwaniem niż jeszcze kilka lat temu. Nie chodzi już wyłącznie o zbudowanie kompetencji czy wejście do programów Europejskiej Agencji Kosmicznej. Te fundamenty w znacznej części już powstały.

Kolejnym krokiem będzie wykorzystanie ich do budowy własnych produktów i kompletnych systemów. To wymaga jednak nie tylko dalszych inwestycji w badania. Potrzebne są również zamówienia, które pozwolą polskim technologiom zdobyć doświadczenie w rzeczywistych misjach. Bez tego krajowe przedsiębiorstwa mogą uczestniczyć w szybko rosnącym globalnym rynku, ale największa część tworzonej na nim wartości nadal będzie powstawała poza Polską.

Źródło: Newseria

Zapraszamy na TEK.day Gdańsk, 24 września 2026. Zapisz się tutaj!

Article Image