Europa przegrywa wyścig o AI
Rozwój sztucznej inteligencji pogłębia europejskie uzależnienie od zagranicznych gigantów. Podczas gdy Stany Zjednoczone i Chiny przyspieszają inwestycje, Europa wciąż dyskutuje. Eksperci ostrzegają: czas na decyzje właśnie się kończy.
Konferencja DLD 2026 w Monachium pokazała skalę problemów, które blokują rozwój europejskich technologii. Przedstawiciele biznesu, ekonomiści i eksperci cyfrowi mówili jednym głosem. Europa nie zostaje w tyle z powodu braku kompetencji. Przegrywa przez własne, strukturalne błędy.
Prezes Ifo Institute Clemens Fuest nazwał problem wprost. “Europa jest świetna w ogłaszaniu ambitnych planów, ale potem rzadko je realizuje”. Potwierdzają to dane. W ciągu ostatnich 50 lat na kontynencie nie powstała nowa globalna firma technologiczna o znaczącej sile rynkowej.
Podobnie sytuację ocenia Ann Mettler, była doradczyni strategiczna Komisji Europejskiej. Od początku rewolucji internetowej Europa regularnie przegrywa etap skalowania technologii. Kontynent działa jak inkubator innowacji, z których zyski czerpią inni.
Rozwój generatywnej sztucznej inteligencji zmienia skalę zagrożenia. To już nie problem jednej branży. To ryzyko dla całej gospodarki UE. Europa – jak podkreśla Mettler – stała się hiperuzależniona od technologii amerykańskich i chińskich.
Carl Benedikt Frey z University of Oxford opisał sytuację jako strategiczny klincz. Europa znalazła się między USA a Chinami. Co gorsza, nie tylko nie prowadzi, ale nawet nie dogania czołówki.
W Monachium padły słowa, które rzadko wybrzmiewają tak jasno. Europa wprowadza regulacje zbyt wcześnie i zbyt szczegółowo, często, zanim na rynku pojawią się realni gracze. W połączeniu z rozdrobnionymi krajowymi systemami prawnymi skutecznie blokuje to wzrost.
Fuest zwrócił uwagę na europejską obsesję bezpieczeństwa. Kontynent koncentruje się na ryzykach, zamiast na innowacjach. Efekt jest przewidywalny. Mniejsza skłonność do ryzyka oznacza wolniejszy rozwój technologiczny.
Szczególnie widoczny jest deficyt w infrastrukturze cyfrowej. Andreas Urschitz z Infineon Technologies zestawił liczby i nie pozostawił złudzeń. Cztery amerykańskie koncerny przeznaczą do końca 2026 roku około 400 mld USD na AI i centra danych. Niemcy natomiast debatują nad 18 mld EUR rozłożonymi na cztery lata.
Równocześnie Europa nie posiada realnie funkcjonującego rynku wewnętrznego usług i danych. Ukryte bariery handlowe w UE odpowiadają – jak zauważył Frey – cłu przekraczającemu 100%.
Europa oszczędza dużo, ale inwestuje mało w technologie wzrostowe. Brakuje kapitału na skalowanie start-upów. Ograniczenia regulacyjne blokują zaangażowanie funduszy emerytalnych i ubezpieczycieli. W efekcie, na etapie wzrostu europejskie spółki często przejmują inwestorzy z USA, oferując wyższe wyceny.
Wnioski z DLD są spójne. Suwerenność cyfrowa nie oznacza izolacji. Oznacza zdolność do finansowania i wdrażania technologii na dużą skalę.
Wieland Holfelder, wiceprezes ds. inżynierii w Google, oszacował stawkę. AI może wygenerować w Europie 1,2 bln EUR wzrostu. Bez szybkich działań dwie trzecie tej kwoty przepadnie. Czekanie na własną, w pełni porównywalną infrastrukturę oznacza stratę dekady. Europa nie ma tyle czasu.
Holfelder opowiada się za strategią wielotorową. Inwestycje we własne centra danych są konieczne. Równocześnie Europa powinna korzystać z możliwości globalnych hyperscalerów.
— Jeśli Europa będzie czekać, aż faktycznie będziemy mieli porównywalną infrastrukturę, potrzeba na to kolejnych 10 lat. Nie mamy tyle czasu, więc zacznijmy działać — ostrzegł Holfelder. — Zainwestujmy w naszą własną infrastrukturę — jako Europejczyk, jako Niemiec, jestem bardzo zaangażowany w tę sprawę — dodał.
Co trzeba zrobić teraz?
Po pierwsze, Europa musi stworzyć realny jednolity rynek usług cyfrowych, danych i AI. Bez skalowania ponad granicami nawet najlepsze badania pozostaną bez znaczenia.
Po drugie, potrzebna jest zmiana alokacji środków. Silniejszy rynek kapitałowy umożliwi większe rundy finansowania i zatrzymanie innowacji na kontynencie.
Po trzecie, polityka inwestycyjna musi być realistyczna. Europa nie musi być liderem. Musi szybko nadrabiać zaległości, inwestować w różne technologie i szerzej wykorzystywać modele otwarte.
Po czwarte regulacje wymagają uproszczenia. Ann Mettler postuluje „ustawę o redukcji złożoności”. Nie chodzi o obniżanie standardów, lecz o dostosowanie regulacji do dojrzałości rynku.
Na koniec pozostaje kwestia spójności politycznej. Martin van den Brink z ASML przypomniał, że Europa sama przeniosła kluczowe elementy łańcuchów wartości za granicę. Teraz płaci za to zależnością.
Suwerenność cyfrowa nie rodzi się w strategiach. Powstaje w decyzjach o inwestycjach, rynku i regulacjach. Te decyzje są politycznie trudne. To one jednak zdecydują, czy Europa będzie współtworzyć przyszłość technologii, czy tylko z niej korzystać.
Źródło: Welt
Zapraszamy na TEK.day Wrocław, 19 marca 2026. Zapisz się tutaj!
