Apator pod presją chińskiej konkurencji
Chińskie firmy coraz mocniej wypierają europejskich producentów z rynku urządzeń pomiarowych. – Chińska konkurencja stanowi zagrożenie egzystencjalne nie tylko dla polskiej, ale i europejskiej branży urządzeń pomiarowych – ostrzega Maciej Wyczesany, prezes Apatora. Mimo presji cenowej toruńska spółka nie zamierza się jednak poddawać i inwestuje w rozwój nowych technologii.
Polska od lat jest istotnym graczem na europejskim rynku liczników energii. Według danych Eurostatu jeszcze w 2015 roku odpowiadała za 15% unijnej produkcji, Niestety, w 2024 roku jej udział spadł do 11%. W tym samym czasie import z Chin wzrósł z 18 do 24%.
– Własnymi pieniędzmi wspomagamy rozwój chińskiego przemysłu – podkreśla Maciej Wyczesany.
Prezes Apatora wskazuje, że problem nie kończy się na samym imporcie. Chińscy producenci budują w Europie nowe fabryki, nierzadko z pomocą środków unijnych. Zakłady te nie mają własnych działów R&D, ograniczając się do montażu komponentów sprowadzanych z Azji. Dzięki ulgom podatkowym i zwolnieniom celnym oferują niższe ceny, skutecznie wypierając europejskich producentów.
– Niektóre chińskie firmy zdecydowały się także na inwestycje typu greenfield w Europie. Dla przykładu jeden z chińskich producentów zbudował nową fabrykę na Węgrzech, korzystając z dofinansowania z europejskich funduszy w ramach odbudowy po pandemii. Nowe chińskie fabryki w Europie najczęściej nie mają własnych działów R&D i zajmują się głównie montażem z gotowych komponentów sprowadzanych z Azji. Często korzystają w krajach UE ze zwolnień celnych i ulg podatkowych – ocenia Wyczesany.
Inteligentne liczniki kluczowe dla transformacji energetycznej
Inteligentne liczniki energii to fundament europejskiej transformacji energetycznej. Pozwalają lepiej dostosować zużycie do bieżących cen i dostępności energii, co ma kluczowe znaczenie przy rosnącym udziale OZE. Tymczasem – jak zauważa prezes Apatora – Polska wspiera ekspansję Chin, kierując setki milionów złotych z programów NFOŚiGW czy KPO na zakup najtańszych urządzeń.
- Niestety Polska finansuje tę ekspansję własnymi pieniędzmi, czyli wspomagamy aktywnie rozwój chińskiego przemysłu, jednocześnie marginalizując możliwości naszej gospodarki i trwale redukując kompetencje technologiczne. Robimy to na dużą skalę poprzez subwencje z NFOŚiGW czy KPO niezawierające żadnych wymagań dla kupujących poza ceną. Zaznaczam, że mówimy tu o setkach milionów złotych – tłumaczy Maciej Wyczesany.
Co zrobić, by ograniczyć ten proceder? - Potrzebne są konkretne przepisy lub rozporządzenia zobowiązujące beneficjentów tych dofinansowań do uwzględniania podmiotów lokalnych w przetargach publicznych. Proces ten przypomina w istocie technologiczną kolonizację gospodarczą Europy przez firmy z Chin – dodaje.
Apator odpowiada inwestycjami. Europejska produkcja wciąż ma przewagę
Apator stara się stawić czoła konkurencji, stawiając na badania i rozwój. – Intensywnie pracujemy nad wdrażaniem nowoczesnych rozwiązań, inwestujemy znaczne środki w badania i rozwój, wypracowujemy autorskie technologie i konstrukcje np. w zakresie pomiaru ultradźwiękowego. Każdego roku wdrażamy nowe produkty. Podejmujemy także partnerstwa technologiczne, jak np. z Energą czy Eneą – mówi Maciej Wyczesany.
W ostatnim czasie Apator wygrał dwa duże przetargi. Energa Operator zleciła spółce dostawy liczników zdalnego odczytu (LZO) za 127 mln PLN, a Enea Operator podpisała z nią aneks do umowy na kolejne urządzenia warte 96,6 mln PLN. Łączna wartość kontraktu to prawie 160 mln PLN.
Choć udział Chin w imporcie rośnie, europejscy producenci wciąż utrzymują przewagę. W 2024 roku wartość unijnego rynku liczników energii sięgnęła 1,3 mld EUR, z czego aż 1 mld EUR przypadło na produkcję w Europie. Dobrze radzi sobie także Polska, zwłaszcza w segmencie mierników płynów – w ciągu dekady ich produkcja wzrosła o 200%, do 140,7 mln EUR, co oznacza ponad 10% udziału w rynku UE.
Źródło: Puls Biznesu