
Groclin stawia na wodór: Polski producent rowerów szuka inwestora
Groclin, jedyny w Polsce producent rowerów napędzanych wodorem, otwiera nowy rozdział w historii marki. Spółka intensyfikuje poszukiwania inwestorów, planując zebrać do 2 mln EUR na dalszy rozwój technologii oraz rozszerzenie oferty o rowery cargo i modele dla firm kurierskich.
Wodorowa mikromobilność to nisza, która może wkrótce stać się jednym z filarów zrównoważonego transportu miejskiego. Groclin, korzystając z rozwiązań szwajcarskich partnerów technologicznych, rozwija rowery napędzane ogniwami paliwowymi przekształcające wodór w energię elektryczną. Różnią się one od klasycznych e-bike’ów brakiem baterii litowo-jonowych, których produkcja i utylizacja generuje znaczny ślad węglowy.
– Tradycyjną baterię trzeba ładować przez kilka godzin. W rowerze wodorowym wystarczy wymienić niewielką butelkę z wodorem i można jechać dalej. Cała operacja trwa kilka sekund i pozwala na przejazd ok. 60 km, a w zbiorniku wodorowym jest zaledwie 10 barów – wyjaśnia Michał Seidel, prezes Groclinu. – Dzięki temu rowery są bezpieczne i efektywne energetycznie. To technologia, która może odpowiedzieć na współczesne potrzeby firm.
Skąd pomysł na rowery wodorowe?
– Początkowo skupialiśmy się na produkcji rowerów elektrycznych. Moja przygoda z tą branżą zaczęła się pięć lat temu. Wtedy wprowadziłem na rynek pierwszy model elektryczny pod marką Groclin – opowiada Michał Seidel. – Z czasem drogi moje i moich ówczesnych partnerów biznesowych rozeszły się. Do branży wróciłem dwa lata temu, ale szybko zauważyłem, że świat poszedł do przodu. Rowery elektryczne przestały robić wrażenie – nie wyróżniały się już niczym szczególnym. Rynek stał się bardzo konkurencyjny.
Michał Seidel opowiada, że przełom nastąpił, gdy kolega i obecny wspólnik, podesłał mu artykuł o szwajcarskich rowerach wodorowych. – Uznałem, że to może być kierunek, który warto zbadać. Mam techniczne zacięcie i wierzę, że sukces osiąga się, gdy jest się pierwszym. Dlatego chciałem być pionierem w tej dziedzinie. Mocno wierzę w siłę marki Groclin, dlatego postawiłem sobie za cel, by to właśnie ona stała się synonimem roweru wodorowego.
– W tym kierunku zacząłem działać – nawiązałem kontakt ze Szwajcarami i poleciałem do Zurychu. Okazało się, że ta technologia działa i ma przewagę nad konkurencją. Dziś podobne rozwiązania rozwijane są też we Francji, ale opierają się na zupełnie innej technologii. Uznałem, że to szansa, by stworzyć coś własnego – pierwszy rower na wodór z logo Groclin. I to jest cel, który postawiliśmy sobie jako zespół, startując z nowym projektem - dodaje.
Technologia, która się wyróżnia
Rozwiązanie, nad którymi pracuje Groclin, różni się znacząco od konkurencyjnych projektów powstających w Europie. Kluczowym parametrem jest ciśnienie, pod jakim przechowywany jest wodór.
– Jak wspomniałem wcześniej technologia, którą rozwijamy, różni się znacząco od tej wykorzystywanej przez Francuzów. Kluczowa różnica dotyczy ciśnienia w zbiorniku wodoru. W naszym rozwiązaniu ciśnienie maksymalne wynosi 10 barów, podczas gdy we francuskich rowerach sięga aż 300 barów – wyjaśnia Seidel.
– To ogromna różnica – niższe ciśnienie przekłada się bezpośrednio na większe bezpieczeństwo użytkowania. Dodatkowo nasz rower jest dzięki temu lżejszy, co wpływa pozytywnie na komfort jazdy i mobilność. Dlatego uważamy, że nasza technologia ma istotną przewagę nad konkurencyjnymi rozwiązaniami. Jest bardziej przyjazna dla użytkownika, bezpieczniejsza i daje większe możliwości, jeśli chodzi o dalszy rozwój produktu.
Rower cargo dla kurierów
Groclin nie ogranicza się do miejskich rowerów wodorowych. Firma przygotowuje się do wdrożenia specjalistycznego modelu cargo przeznaczonego przede wszystkim dla firm kurierskich.
– Tak, planujemy rozwijać rower cargo, ale przede wszystkim myślimy o modelu przeznaczonym dla kurierów. To rozwiązanie, które może realnie usprawnić logistykę miejską – zwłaszcza w kontekście zrównoważonego transportu – tłumaczy prezes Groclin.
– Widzimy rosnące zainteresowanie tego typu rozwiązaniami, szczególnie tam, gdzie rowery elektryczne zasilane tradycyjnymi bateriami nie spełniają wszystkich oczekiwań. Wodorowe napędy są bardziej ekonomiczne i oferują krótszy czas tankowania. Z tego względu planujemy uruchomić nasze własne centrum R&D – najprawdopodobniej jeszcze w tym roku – by opracować autorskie rozwiązania technologiczne w tym zakresie.
Cel: produkcja i ekspansja
Groclin intensywnie poszukuje inwestora, który wesprze spółkę w skalowaniu działalności i wdrażaniu nowych modeli. – Technologia wodorowa w mikromobilności to wymagający, ale niezwykle obiecujący kierunek – mówi Michał Seidel. – Chcemy wykorzystać ten moment, zanim na rynku pojawi się większa konkurencja.
Firma prowadzi obecnie zaawansowane rozmowy z kilkoma partnerami. Wśród nich jest OP3, które rozważa objęcie pakietu mniejszościowego w spółce. Negocjacje toczą się również z kilkoma inwestorami typu angel. Równolegle Groclin finalizuje podpisanie listu intencyjnego z podmiotem z branży technologicznej zainteresowanym inwestycją w przedsięwzięcie rowerów wodorowych.
W całej rundzie inwestycyjnej Groclin chce pozyskać do 2 mln EUR. Środki te mają zostać przeznaczone przede wszystkim na zwiększenie mocy produkcyjnych oraz rozwój nowych modeli. – To nasz główny priorytet. Chcemy móc realizować większe zamówienia i szybciej reagować na potrzeby rynku – wyjaśnia prezes.
– Produkcję już rozpoczęliśmy. Obecnie pracujemy nad rowerem sharingowym, który powinien trafić na ulice polskich miast w ciągu najbliższego pół roku. Na razie finansujemy się samodzielnie, ale jeśli szybko dopniemy rozmowy z inwestorem, prototyp kurierskiego roweru wodorowego pokażemy jeszcze w tym roku - dodaje.
Choć Michał Seidel nie wyklucza ubiegania się o granty unijne, traktuje je jako rozwiązanie długoterminowe. – Chcemy działać szybko i elastycznie. Ścieżka prywatna pozwala nam uniknąć opóźnień i skupić się na realizacji celów – mówi prezes Groclinu.
W ciągu najbliższych dwóch lat spółka planuje sprzedaż co najmniej kilku tysięcy sztuk rowerów. Strategia zakłada koncentrację na odbiorcach biznesowych – operatorach flot miejskich, firmach kurierskich, deweloperach i samorządach.
Rynek z potencjałem i barierami
Choć rynek rowerów wodorowych w Europie dopiero raczkuje, pierwsze wdrożenia rozpoczęto już w Szwajcarii i Francji. Prawdziwym liderem pozostają jednak Chiny. To właśnie tam powstaje najwięcej projektów opartych na wodorze - w transporcie lekkim. Skala działania i zdobyte doświadczenie sprawiają, że Państwo Środka wyznacza dziś kierunek dla tej technologii.
Główne bariery w Europie? Brak infrastruktury do wymiany naboju wodorowego i niewystarczająca świadomość konsumentów. Groclin dostrzega jednak w tych trudnościach szansę. – Jeśli chcemy, by Polska była liderem wodorowych technologii transportowych, szczególnie w mikromobilności, to musimy działać szybko i zdecydowanie – podkreśla Michał Seidel.
Dlaczego warto inwestować w rowery wodorowe polskiej spółki? Po pierwsze – koszt eksploatacji. Używany przez Groclin nabój o pojemności 1500 watów jest relatywnie tani, co przekłada się na niskie koszty użytkowania. Po drugie – bezpieczeństwo. System działa pod ciśnieniem zaledwie 10 barów, a to wyraźnie zmniejsza ryzyko awarii.
Co równie ważne, wodorowy napęd nie traci wydajności nawet przy dużym mrozie — w przeciwieństwie do klasycznych baterii, które zimą często zawodzą. Dodatkowym atutem jest trwałość: ogniwa wodorowe stosowane przez Groclin zachowują pełną sprawność nawet przez 10 lat, podczas gdy baterie litowo-jonowe wymagają wymiany już po 2–3 sezonach.
– Rowery wodorowe mogą być realną alternatywą nie tylko dla klasycznych e-bike’ów, ale też dla hulajnóg czy innych form mikromobilności – przekonuje Seidel. – Oczywiście, żeby trafić do użytkownika masowego, musimy jeszcze dopracować kilka elementów: komfort jazdy, niezawodność i wygodę wymiany naboju oraz aplikacja. Dlatego dziś koncentrujemy się na rynku B2B – firmach kurierskich, operatorach sharingowych i podmiotach instytucjonalnych. To najlepszy etap wejścia w tę technologię, zanim trafi ona do szerokiego grona odbiorców.
Przyszłość: Groclin synonimem roweru wodorowego
Choć przed Groclinem stoją wyzwania, to zespół nie traci zapału. Właściciel i prezes spółki deklarują jasno: celem jest, by firma stała się synonimem roweru wodorowego nie tylko w Polsce, ale i w Europie. Michał Seidel wierzy, że nadchodząca dekada przyniesie dynamiczny wzrost rynku i nowe możliwości w obszarze zielonego transportu. - Naszą ambicją jest nie tylko rozwój technologii i produkcji, ale także zbudowanie silnej, rozpoznawalnej marki, która będzie liderem wodorowej mikromobilności – nie tylko w Polsce, ale także na rynkach europejskich. Chcemy rozwijać własne centrum R&D, wdrażać nowe modele i odpowiadać na realne potrzeby biznesu oraz użytkowników. To długofalowy plan, ale jesteśmy zdeterminowani, by go zrealizować - podsumowuje Michał Seidel.
– Wierzymy w mikromobilność, która łączy technologię, komfort i ekologię. Groclin ma szansę być jej symbolem – dodaje.
Zapraszamy na TEK.day Gdańsk, 11 września 2025. Zapisz się tutaj!