Wróć

Implant zamiast portfela

Dwa lata temu Wojciech Paprota wpadł na pomysł implantu płatniczego. Dzisiaj planuje wdrożenie urządzenia, które zastąpi nie tylko karty bankowe, ale cały portfel z dokumentami, a w dodatku otworzy drzwi do domu i uruchomi samochód.
Opublikowano: 2021-11-17

Implant © Walletmor zbudowany z mikroprocesora i anteny w obudowie biopolimerowej

Dostępny na rynku implant płatniczy Walletmor składa się z mikroprocesora i anteny w obudowie z biopolimeru. Jest wielkości małej agrafki (0,5 mm x 7 mm x 28 mm). Do jego wszczepienia, czyli wsunięcia pod skórę np. nadgarstka, wymagane jest minimalne nacięcie. W wyniku separacji tkanek gojenie trwa od dwóch do czterech tygodni. Implant jest nieszkodliwy dla człowieka, nie przeszkadza w wykonywaniu zdjęć RTG i nie wywołuje zakłóceń podczas rezonansu magnetycznego. Transakcja jest możliwa zaraz po wszczepieniu i odbywa się po przyłożeniu ręki do czytnika komunikującego się z tagiem w implancie przy pomocy technologii NFC. Autorem pomysłu jest Wojciech Paprota, który nie tylko doprowadził do zbudowania tego produktu, ale również sprawdził jego działanie na własnym ciele. 

Wojciech Paprota, CEO w Walletmor

'W kwietniu 2019 roku przeczytałem książkę pt. ‚Internet ludzi’. Opowiadała ona o historii profesora pracującego nad sztuczną inteligencją w roku 2050. Fragment o tym jak otwierał on drzwi do swojego gabinetu przy pomocy implantu zainstalowanego w dłoni, zapalił u mnie w głowie światełko' - wspomina Wojciech Paprota, założyciel i CEO w firmie Walletmor. - 'Mieszkałem wtedy w budynku, w którym nie mogłem sobie pozwolić na zainstalowanie sprzętu otwierającego drzwi w podobny sposób, ale zacząłem myśleć nad innym zastosowaniem implantu. Pierwszą rzeczą jaka przyszła mi do głowy były płatności. Zacząłem szukać firmy oferującej takie możliwości, ale nie znalazłem żadnej. Stwierdziłem więc, że należy coś takiego zbudować. Nie miałem wykształcenia związanego z technologią NFC, ani budową układów scalonych i musiałem sporo się nauczyć. Dowiedziałem się, że w przypadku płatności nie jest to taka prosta sprawa. Klucz można dowolnie zaprogramować, natomiast kartę płatniczą wydaje bank lub inna autoryzowana instytucja prowadząca konta. Jest to system otwarty, bo karty typu Visa czy MasterCard akceptowane są na całym świecie. Jedyną opcją było wyjęcie mikrochipa z karty i wbudowanie go do implantu. 

Korespondowałem wtedy z Amalem Gaafstra, który prowadzi obecnie dwie firmy. Pierwsza - VivoKey - zajmuje się oprogramowaniem do układów scalonych i czujników, a druga - Danger Things - sprzedaje implanty, również do otwierania drzwi. Pytałem go czy jest szansa na wyjęcie mikrochipa z karty? Byłem też ciekaw co się stanie z moją ręką po wszczepieniu implantu? Według Alana nie można było tego przewidzieć, więc nie pozostało mi nic innego, jak stać się królikiem doświadczalnym. 

Od tego momentu, czyli od kwietnia 2019 roku, Amal podjął próby odseparowania układu scalonego z plastikowej karty. Każde urządzenie płatnicze, takie jak karta, naklejka, breloczek czy pierścionek, ma mikrochip NFC i antenę. Trzeba było je wyjąć w taki sposób aby nie uległy uszkodzeniu. Karty mają bardzo wysokie standardy bezpieczeństwa. Amal próbował wielu metod. Starał się rozpuścić plastikową obudowę kwasem, ale trudno było dobrać stężenie. Chciał laserowo przeciąć kartę wzdłuż całej powierzchni na dwie warstwy, co wymagało ogromnej precyzji i pracy przy mikroskopie elektronowym. Minęło 11 miesięcy zanim powstał pierwszy implant w otoczce z włókna szklanego. Wszczepiłem go sobie w marcu 2020 roku i byłem w siódmym niebie, że działał i mogłem nim płacić. Był to dla mnie niesamowity krok naprzód. Czułem, że ulepszyłem swoje ciało i dokonałem małego kroku ewolucyjnego w myśl idei transhumanizmu rozwoju technologicznego. Podbudowało mnie to i pomyślałem, że może warto byłoby zrobić z tego biznes. Opracowaliśmy z Amalem wersję z obudową biopolimerową, materiałem używanym w medycynie do produkcji implantów słuchowych. Chcieliśmy mieć absolutną pewność, że urządzenia będą bezpieczne i nie pękną w ciele człowieka po uderzeniu, np. podczas treningu sztuk walki. W listopadzie 2020 założyliśmy spółkę Walletmor Ltd., bo wtedy jeszcze mieszkałem i studiowałem w Londynie. 

Premiera implantu miała miejsce 1 stycznia 2021 roku, a Amal, który do tej pory pracował w garażu na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, w tzw. dolinie krzemowej, został CTO w Walletmor. To jest ciekawa historia. Znamy się z Amalem od kwietnia 2019 roku, obecnie prowadzimy razem firmę, która osiąga ciekawe sukcesy, a jeszcze nigdy nie spotkaliśmy się twarzą w twarz, wszystko jest online.' 

© Walletmor, transakcja

Wojciech Paprota zainwestował w rozwój tej technologii swoje prywatne zasoby finansowe. Kolejne środki na działalność pochodziły z przychodów od sprzedaży. Implant kosztuje 200 EUR. Do dzisiaj firma sprzedała już ponad 400 implantów. Klienci Walletmor pochodzą z każdego kraju Unii Europejskiej oraz ze Szwajcarii i Wielkiej Brytanii. Najwięcej zamówień pochodzi z Niemiec, Anglii, Skandynawii i Polski. Obecne możliwości produkcyjne to 24 sztuki dziennie.  

'Implanty wytwarzane są w Seatle, gdzie mieszka i pracuje Amal. Z uwagi, że jest to nieduża rzecz, wystarczy mini laboratorium. W specjalistycznej maszynie, w której całą dobę zastyga biopolimer mieszczą się 24 implanty' - opowiada Wojciech Paprota. - 'Sami kupujemy mikrochipy i anteny do naszego urządzenia, dbamy o sterylne warunki i powtarzalną procedurę. Gotowe produkty przysyłane są do mnie do Polski, gdzie zarejestrowana jest Fundacja Walletmor, oficjalnie zajmująca się dystrybucją.'

Wojciech i Amal pracują obecnie nad zmniejszeniem implantu aby jego aplikowanie było łatwiejsze i nie pozostawiało blizny. 'Prototyp urządzenia nowej generacji, które chcemy wprowadzić na rynek, wielkością zbliżone jest do ziarna ryżu' - mówi Polak. - 'Kapsułka z nietłukącego szkła SCOT 82/25 certyfikowanego przez FDA, ma 3 mm średnicy i 15 mm długości. Znajduje się środku aplikatora i w momencie robienia zastrzyku zostaje umieszczona w ciele użytkownika. Jest to rozwiązanie szybsze, tańsze, bo nie wymaga skalpela i specjalistycznej przychodni. Warto jednak skorzystać z pomocy wykwalifikowanej osoby.'

© Walletmor, © VivoKey, aplikator i prototyp nowego implantu o wielkości zbliżonej do ziarna ryżu

Właścicielom firmy zależy na tym aby implanty były również nośnikami danych medycznych, ale na razie jeszcze nie w Polsce. Według Wojciecha Paproty potrzebne jest wsparcie i odpowiednia integracja danych, a póki co NFZ nie daje takich możliwości. 

'Będziemy to robić w Wielkiej Brytanii, w tym celu staramy się o pełną certyfikację FDA (Amerykańską Agencję Leków i Żywności)' - zapewnia CEO. - 'Nasze obecne implanty już są uznawane za bezpieczne z uwagi na biopolimerową obudowę, ale w nowym urządzeniu proces wszczepienia przez aplikator będzie wymagał certyfikacji. Potrzebne są dodatkowe badania, na które szukamy dofinansowania poprzez fundusze i organizacje. Potencjał rynku jest obiecujący. Ankiety wypełniane pod kątem nastawienia do nowych technologii, przeprowadzone przez agencję konsultingową na terenie Stanów Zjednoczonych wykazały, że 41% Amerykanów byłoby zainteresowanych użyciem implantu multifunkcjonalnego. W Polsce pozytywnie odpowiedziało aż 47,3 % badanych osób.'

Hasło firmy brzmi Wallet of Tomorrow. 'W portfelu trzymamy przecież nie tylko pieniądze i karty płatnicze. Są tam dokumenty, wizytówki, karty członkowskie itp.' - twierdzi Wojciech Paprota. - 'Chcemy aby portfel-implant nie był tylko urządzeniem do płacenia, ale pozwalał na różne autoryzacje i możliwości wejścia, np. do domu, biura czy na siłownię po przyłożeniu ręki do czytnika. Podobnie z dowodem osobistym czy jakikolwiek innym dokumentem. Na rynku dostępne są już implanty, w których można zaprogramować np. paszport covidowy. Technologia NFC daje wiele możliwości zastosowań, potrzebne jest tylko odpowiednie oprogramowanie aby wszystko zintegrować.'

Dostępne na rynku implanty Walletmor mają obecnie 8 lat ważności. Można je na razie połączyć tylko z instytucją finansową iCard, która jest zarejestrowana w Unii Europejskiej i pozwala na prowadzenie konta w euro, dolarach, funtach, frankach, w walucie bułgarskiej, rumuńskiej i chorwackiej. W polskich terminalach implant jest akceptowany, ale podczas płacenia następuje przewalutowanie i zostaje pobrana 1% prowizja. 

RTG dłoni Wojciecha Paproty z wszczepionymi implantami

'Okres ważności wynika z tego, że jest to modyfikacja rozwiązań istniejących na rynku. Implant, podobnie jak karta płatnicza, traci autoryzację po określonym czasie, ale może pozostawać w ciele człowieka całe życie nie wyrządzając mu szkody' - zapewnia Wojciech Paprota. - 'W momencie jednak kiedy implant będzie tokenizowany jako nośnik danych z karty, to kiedy minie termin ważności jednej, zamówimy drugą i nie będzie konieczności wyjmowania implantu z ciała ani wszczepiania kolejnego. Implant sam w sobie nie będzie miał żadnej daty ważności, będzie ją miała karta, którą na niego zaprogramujemy. Tak jak z telefonem, gdzie do aplikacji Wallet wczytujemy kartę płatniczą. Sam telefon nie ma daty ważności, jest tylko nośnikiem tokenów kart. Tokenizowane mają być nasze nowe implanty wielofunkcyjne, te wielkości ziarna ryżu, które obecnie są w fazie prototypu. Będzie można nimi również płacić w złotówkach. Jest to zaawansowana technologia i musimy mieć wsparcie ze strony partnerów strategicznych, dlatego nie mogę poddać konkretnej daty wdrożenia. Zainteresowanych integracją z naszym urządzeniem jest ponad dwadzieścia organizacji, niektóre są już gotowe. Czekają tylko na wyprodukowanie i certyfikację. Mam nadzieję, że drugiej połowie 2022 roku nowy implant będzie dostępny w sprzedaży.'

Przedsiębiorcy do swojego rozwiązania przekonali firmę Tesla. 'Odpowiedzieli już po jednym dniu' - mówi Wojciech Paprota. - 'Po krótkiej wymianie korespondencji i kilkudniowej integracji systemowej wyrazili chęć współpracy. Okazało się, że z perspektywy technologicznej otwieranie samochodu poprzez przyłożenie ręki do klamki i uruchamianie go w podobny sposób, po dotknięciu panelu sterującego, jest jak najbardziej możliwe. Będzie to jedno z pierwszych zastosowań nowej wersji urządzenia.'

Wojciech Paprota jest nosicielem trzech implantów. Działanie każdego sprawdzał bezpośrednio na sobie. Pierwszy, umieszczony powyżej nadgarstka lewej ręki, ma otoczkę z włókna szklanego, drugi - w obudowie z polimeru - zainstalowany jest na zewnętrznej części dłoni pomiędzy palcami małym i serdecznym. Oba służą do płacenia. Trzeci implant to wspomniany prototyp kapsułki wielofunkcyjnej. Po jej wszczepieniu w fałd skóry pomiędzy kciukiem, a palcem wskazującym nie pozostała nawet blizna. 

Rozmawiała: Agnieszka Kubasik

https://amtest-group.com/pl/
https://amtest-group.com/pl/